Ratujmy ratowników
Można ich traktować jak niewolników. Można ich bić, wyzywać, opluć. Gardzić nimi i jednocześnie żądać, aby z poświęceniem ratowali nasze życie. Ratownicy medyczni
Bieżące wydarzenia sprawiły, że media nie wspominają już o planowanym na 19 lipca proteście ratowników medycznych. Już jest raczej pewne, że wielkiego zamieszania, a tym bardziej podwyżek, z tego nie będzie. Środowisko jest za bardzo rozdrobnione. W komitecie organizacyjnym znalazło się 25 - z ponad 50 - organizacji reprezentujących ratowników. Są wśród nich różne grupy: jedni pracują w prywatnych firmach, inni świadczą swoje usługi dla placówek publicznych. Mają nieco sprzeczne interesy, a na dodatek dali się rozegrać politykom jak dzieci. Nieliczni przebąkują o zaostrzeniu protestu, o tym, że pewnego dnia opuszczą ambulanse (oczywiście bez szkody dla pacjentów), rozpoczną głodówkę. Ale prawda jest taka, że brakuje im czasu. Zwłaszcza jeśli trzeba przepracować 400 godzin miesięcznie. Żeby zarobić, lecz także dlatego, że w ratownictwie medycznym jest za mało ludzi.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.