Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Od dziś każdy pacjent będzie mógł sprawdzić fizjoterapeutę

20 kwietnia 2017
Ten tekst przeczytasz w 0 minut

Maciej Krawczyk: Musimy dbać o interes publiczny. Nie mogę się zgodzić z sytuacją, gdy z powodu zapisów rozporządzenia codziennie dostawałem korupcjogenne telefony z jednostek służby zdrowia

W 2016 r. weszła w życie pierwsza ustawa dotycząca fizjoterapeutów, a od 100 dni działa samorząd zawodowy. Co z tego wynika dla pacjentów?

Istotą działania samorządu zawodowego jest dbanie o interes publiczny, tak jak określa to art. 17 Konstytucji RP. Naszym celem jest więc dbanie o bezpieczeństwo pacjentów oraz ułatwienie im dostępu do pomocy kompetentnych specjalistów. Stąd pierwszym ważnym zadaniem ustawowym, które od kilku miesięcy realizujemy, jest stworzenie krajowego rejestru fizjoterapeutów.

Od kiedy będzie można z niego korzystać?

Pojawi się dziś na naszej stronie internetowej. Rejestr to lista fizjoterapeutów, którym Krajowa Rada Fizjoterapeutów nadała uprawnienia. W tej chwili otrzymaliśmy ponad 4,5 tys. wniosków do weryfikacji i spływają kolejne. Zawierają przede wszystkim potwierdzone kopie dyplomów ukończenia studiów z zakresu fizjoterapii. Weryfikacja jest czterostopniowa. Po pozytywnym przejściu procedury fizjoterapeuta dostaje prawo wykonywania zawodu i dokument je potwierdzający - w formie podobnej do dowodu osobistego, według wzoru z rozporządzenia ministra zdrowia.

Czyli pacjent będzie mógł zażądać pokazania dokumentu, a ponadto sprawdzić w internecie, czy dany fizjoterapeuta faktycznie widnieje w rejestrze?

Tak. Ale nasze plany dotyczące rejestru są szersze, chcemy, żeby był on wygodnym źródłem informacji dla pacjentów. Poza imieniem, nazwiskiem i numerem prawa wykonywania zawodu chcemy też informować o tym, gdzie dany specjalista przyjmuje. Pacjent będzie więc mógł w rejestrze sprawdzić, w których miejscowościach znajdzie eksperta np. z węższą specjalizacją. Jedni fizjoterapeuci mają większe doświadczenie w opiece nad noworodkami i dziećmi, a inni np. nad osobami po udarze mózgu. Są też tacy, którzy mają doświadczenie w pracy z osobami mającymi choroby rzadkie.

Na razie w rejestrze będzie tylko część specjalistów?

Tak. Wynika to z liczby osób, które trzeba zweryfikować. Niedawno przyznaliśmy pierwsze 313 praw wykonywania zawodu, a w przyszłym tygodniu przyznamy kolejne ok. 900.

Przez kolejny rok rejestr będzie systematycznie zasilany informacjami i do maja 2018 r. znajdą się w nim wszyscy fizjoterapeuci. Osoby, które do tego czasu nie przedstawią dokumentów poświadczających wykształcenie i doświadczenie, nie będą mogły posługiwać się tytułem "fizjoterapeuta". Część z nich może stracić pracę.

Jakie jeszcze działania podejmuje samorząd zawodowy? Czy zamierzacie szerzej zaangażować się np. w proces legislacyjny?

Oczywiście. Już to nawet robimy. Izba posiada narzędzia, żeby wpływać na politykę zdrowotną państwa. Dotychczas jako grupa zawodowa bywaliśmy pomijani. Teraz będziemy brać udział nie tylko w konsultacjach rządowych dokumentów, ale też przygotowywać własne propozycje. Mamy już pierwsze sukcesy. Interweniowaliśmy w Ministerstwie Zdrowia w sprawie zmiany rozporządzeń koszykowych w zakresie fizjoterapii. Oddziały NFZ odwołały konkursy w oparciu o poprzednie kryteria, a minister zdrowia przychylił się do propozycji i wydał rozporządzenie, uwzględniając nasze uwagi.

Pisaliśmy o tym w DGP. Wymogu posiadania fizjoterapeuty ze specjalizacją wiele poradni nie było w stanie spełnić. A oni, wyczuwając koniunkturę, żądali podobno nawet 500 zł za godzinę pracy. Ostatecznie MZ wpisało, że wystarczy magister fizjoterapii.

Tak, to przykład, że jako izba działamy dla dobra pacjentów. Oczywiście część środowiska nasze działania przyjęła krytycznie. Ale musimy dbać o interes publiczny. Sam jestem specjalistą, ale nie mogę się zgodzić z sytuacją, gdy z powodu takich zapisów rozporządzenia codziennie dostaję korupcjogenne telefony z jednostek służby zdrowia. Proszono mnie, żebym zatrudnił się choćby na jedną godzinę w tygodniu i nawet nie przychodził, ale placówka mogłaby NFZ podać mój PESEL jako specjalisty i spełnić wymogi. Nic dziwnego, skoro mamy ok. 1200 specjalistów, a 4 tys. podmiotów na umowach z NFZ. Alternatywą było odebranie części z nich kontraktów i zmniejszenie dostępu do świadczeń dla chorych.

W wyszukiwaniu barier organizacyjnych i prawnych w dostępie do fizjoterapii finansowanej przez NFZ chcemy też współpracować m.in. z organizacjami pacjenckimi, chorymi i ich bliskimi. Powołaliśmy w radzie specjalnego pełnomocnika, który się tym zajmie. Stworzyliśmy 18 komisji eksperckich, które będą się starały wpływać na korzystne zmiany dla pacjentów, m.in. przez poprawę kształcenia.

Co jeszcze się zmienia np. w zakresie codziennej pracy fizjoterapeutów?

Możemy wreszcie wymagać od nich prowadzenia dokumentacji medycznej.

Wcześniej jej nie prowadzili?

Nie było takiego obowiązku. Ustalimy standardy takiej dokumentacji.

Dla pacjentów ważny jest przede wszystkim dostęp. A z tym jest źle.

Na braku świadczeń tracą pacjenci, np. większość osób po udarze mózgu musi wykupić świadczenia prywatnie, ponieważ NFZ płaci za bardzo krótki okres opieki. Podobnie jest np. po wszczepieniu endoprotez. Z kolei w przypadku osób z dziecięcym porażeniem mózgu finansowany jest np. trzytygodniowy turnus raz w roku, a takie dziecko potrzebuje pomocy przynajmniej kilka razy w tygodniu przez wiele lat.

Tylko skąd na lepszą pomoc wziąć pieniądze i specjalistów?

W obecnym systemie bez dodatkowych środków można poprawić sytuację wielu pacjentów. Musimy tylko zrezygnować ze zbyt sztywnych ram. Teraz chory często musi czekać miesiącami, a potem w dwa tygodnie ma zrealizować 10 wizyt i na tym koniec. W wielu schorzeniach lepsze efekty przynosiłoby rozłożenie tych wizyt, tak by odbywały się np. co dwa tygodnie, ale przez kilka miesięcy. Pacjent byłby dłużej pod opieką, a do systemu weszłoby 5-6 razy więcej chorych, więc kolejka by się skróciła. Kolejny ważny aspekt to przeniesienie części odpowiedzialności za leczenie także na pacjenta. Co z tego, że osobie z nadwagą i bólami kolan przeprowadzimy fizjoterapię przez 10 dni. Czasowo będzie poprawa, a po miesiącu czy dwóch znów wróci do lekarza POZ z bólem. Czy nie lepiej edukować ją, tak by zmieniła tryb życia, rozłożyć wizyty i pokazywać na nich ćwiczenia do wykonania w domu, sprawdzać, czy robi je prawidłowo, egzekwować zmiany stylu życia np. w formie dzienniczka aktywności. Schudnie 10 kg i bóle znikną lub znacznie się zmniejszą. Tak jest z wieloma chorobami. Jeśli będziemy nadal działać w modelu, w którym pacjent jest bierny w czasie leczenia, kładzie się na leżance, wykonuje ćwiczenia, a potem wraca do domu, nie odniesiemy większych sukcesów.

Ilu jest fizjoterapeutów?

Szacujemy, że do końca maja 2018 r. zarejestruje się 50 tys., ale niestety na rynku może być drugie tyle - to ci, którzy nie mają wystarczających uprawnień.

A ilu Polaków korzysta teraz z fizjoterapii?

Szacujemy, że ciągłe zapotrzebowanie na fizjoterapię ma 7-10 mln osób. Co czwarty Polak korzysta z niej w ciągu roku. Ale z naszych doświadczeń wynika, że fizjoterapii lub fizjoprofilaktyki potrzebuje co druga osoba. Chodzi o zapobieganie m.in. chorobom cywilizacyjnym, otyłości u dzieci, wadom postawy, a u seniorów utrzymanie jak najdłużej sprawności.

@RY1@i02/2017/077/i02.2017.077.183000800.801.jpg@RY2@

fot. Krzysztof Kuczyk/Forum

Dr hab. n. med. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów

Rozmawiała Aleksandra Kurowska

Pełna treść wywiadu na GazetaPrawna.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.