Wysokie nakłady na nieletnich nie dają oczekiwanych efektów
Ponad 18 tys. zł kosztuje miesięczne utrzymanie jednego nieletniego w zakładzie poprawczym w Nowem - wynika z kontroli, jaką przeprowadziła Najwyższa Izba Kontroli.
Polski system resocjalizacji nieletnich zawiódł - takie wnioski płyną z raportu przygotowanego przez inspektorów NIK. 60 proc. wychowanków wraca na drogę przestępstwa. Wśród dorosłych recydywa dotyczy tylko 40 proc. osadzonych.
Za dużo pobłażania
Z budżetu państwa w 2008 roku wydano na utrzymanie i resocjalizację 1900 nieletnich w 35 placówkach aż 101 mln zł (w 2007 roku było to 90 mln zł).
- Oznacza to, że miesięczne utrzymanie jednego nieletniego w zakładzie poprawczym kosztuje podatników średnio 6,8 tys. zł. Są też placówki, które pobiły rekordy. Do takich należą: zakład poprawczy w Nowem - 18,3 tys. zł i Trzemesznie - 15,2 tys. zł oraz schroniska w Dominowie - 15,2 tys. zł - mówi Jacek Jezierski, prezes NIK.
Wysokie nakłady na zakłady poprawcze oraz pobłażliwe traktowanie nieletnich nie przynoszą pożądanych efektów - uważają autorzy raportu. Coraz więcej jest brutalnych zachowań wychowanków. Dyrektorzy rzadko stosują środki przymusu w postaci umieszczania wychowanków naruszających regulamin w izbach izolacyjnych.
Konieczne zmiany
Według NIK system resocjalizacyjny w Polsce wymaga zmian. Niezbędne jest usprawnienia indywidualnych programów resocjalizacji, pełniejsza współpraca z instytucjami, które mogą pomóc w usamodzielnianiu się wychowanków.
- W Polsce nie ma wypracowanego spójnego systemu pomocy dla nieletnich opuszczających schroniska dla nieletnich lub zakłady poprawcze - uważa Marek Michalak, rzecznik praw dziecka.
Natomiast prof. Wiesław Ambroziak, kierownik Zakładu Resocjalizacji Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu, za niewłaściwe uznaje dzielenie problematyki dzieci i młodzieży między kilka resortów. Uważa, że tylko jedna instytucja powinna być odpowiedzialna za opiekę nad dzieckiem patologicznym.
- Najważniejsze jest zapewnienia wychowankom kształcenia zawodowego atrakcyjnego na rynku pracy - podkreśla profesor.
NIK zbadała zakłady poprawcze w dziesięciu województwach.
Jerzy Kowalski
jerzy.kowalski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu