Bomba demograficzna tyka Saperzy są na Wschodzie
Brak rąk do pracy i ogromna rzesza tych, których trzeba utrzymać. Za kilka lat problem demograficzny dotknie nas wszystkich. W jego rozwiązaniu może pomóc zapraszanie ze Wschodu młodych ludzi o polskich korzeniach. Dlaczego tego nie robimy?
Nieważne, którą gazetę otworzymy, jaki kanał telewizyjny włączymy, czy spytamy polityka z prawej, czy lewej strony, wszyscy będą zgodni: za kilka lat w kraju nad Wisłą wybuchnie bomba demograficzna. Przyczyny są dwie. Z jednej strony od lat mamy sytuację trwałego braku reprodukcji i zastępowalności pokoleń, czyli mówiąc mniej naukowo, rodzi się mniej ludzi, niż umiera. Drugą kwestią jest ujemne saldo migracyjne - znacznie więcej jest Polaków, którzy wyjeżdżają niż tych (Polaków i obcokrajowców), którzy chcą się nad Wisłą osiedlić. - Do emigracji skłaniają bezrobocie, ale co nawet bardziej istotne, niski poziom płac - wyjaśnia dr hab. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.