Ojcze nasz, który harujesz
Wstają o świcie, pędzą do pracy i znikają na cały dzień. Czas dla rodziny odmierzają liczbą nadgodzin, a w dni wolne dorabiają na drugim etacie. Sami tego chcieli
Marek wygląda jak cień człowieka - chudy, przygarbiony, o papierowej cerze. Rok temu skończył czterdziestkę, ale ma tyle energii życiowej, co spracowany sześćdziesięciolatek o krok przed emeryturą. W życiu Marka niby wszystko poszło zgodnie z planem - ożenił się, kupił mieszkanie na kredyt i doczekał dwójki dzieci. Powinien zatem czuć się spełniony, ale jedyne, co czuje, to ciągłe zmęczenie. Odkąd żona Magda poszła na urlop macierzyński, Marek pracuje ponad stan, żeby utrzymać całą czwórkę. Jest programistą, więc póki żyli we dwoje, na nic nie brakowało pieniędzy. Poza tym żona miała zajęcie - może nie superpłatne, ale dorywcza praca w aptece dawała jej dużo satysfakcji. Sielanka skończyła się wraz z przyjściem na świat córki. Małżeństwo doszło do wniosku, że skoro Marek lepiej zarabia, niech dalej spełnia się zawodowo i samodzielnie łoży na dom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.