Ta ostatnia niedziela
Każdy ma prawo do odpoczynku - mówią jedni. Nikt nie będzie nam mówił, jak mamy spędzać wolny czas - odpowiadają drudzy. Po jednej stronie barykady stoją orędownicy zakazu handlu w niedziele, po drugiej - obrońcy status quo. Kto zwycięży?
Od hipermarketu po osiedlowy bazarek, przez butiki i monopolowe, sklepy z elegancką odzieżą oraz warzywniaki. Ludzie pracujący w handlu dawno nie byli tak zjednoczeni i podzieleni zarazem. Połączył ich gorący temat - czy zakazać handlu w niedziele? Poróżnił - punkt widzenia. - Wszyscy na tym skorzystamy. Ludzie, zamiast ciągnąć rodzinę na zakupy, może w końcu oderwą dzieci od komputerów i pójdą z nimi na spacer do parku. A i nam będzie łatwiej. Bo ci klienci wrócą do nas. Kupią pieczywo, owoce, zrobią zapasy i będzie jak dawniej. Po ludzku - mówi pan Jerzy. Jest kierownikiem bazaru na warszawskim Mokotowie, a przy okazji sam prowadzi jeden z kiosków. Zaznacza, że w politykę się nie miesza, ale... Zakaz uderzy w hipermarkety, co uratuje drobny rodzimy handel. - Co z tego, że teraz mógłbym otworzyć w niedzielę, jak i tak pies z kulawą nogą się nie pojawi. Ludzie wolą galerie, bo kolorowo, głośno, bo kino i lody są.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.