Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W trybie ad hoc

26 marca 2020

Stan epidemii pokazał, że elity polityczne działają po omacku, ale z drugiej strony przyspieszył zmiany, które w normalnych okolicznościach nie miałyby szans na wprowadzenie

Wystarczyło kilka dni epidemii, by państwo polskie przeszło na tryb ad hoc. Od ponad dwóch tygodni obserwujemy, jak w pocie czoła urzędnicy tworzą kolejne specustawy, rozporządzenia i nowelizacje. Opozycja siłą rzeczy schodzi na drugi plan (sama twierdzi, że zawiesiła kampanię), my zaś przymykamy oko na niektóre działania rządu – nawet gdy, jak twierdzą niektórzy prawnicy, naruszają konstytucję.

– Mamy strukturalny problem z organizacją. Budzimy się na kilka dni przed rozlaniem się epidemii, robimy wszystko na hurra. Nikt przed laty nie pomyślał o wypracowaniu właściwych procedur – ocenia Patryk Wachowiec z Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Politycy coś zapowiadają, a potem się wycofują lub ktoś inny prostuje ich wypowiedzi. Konferencje prasowe ministra Szumowskiego zaczęły mieć moc prawodawczą. Do pewnego momentu tak naprawdę obywatele nie wiedzieli, czy za złamanie rozporządzenia grozi im 500 zł mandatu, czy może 5 tys. lub 30 tys. zł. Ta ostatnia kwota padła na konferencji Morawieckiego w ubiegłym tygodniu. Jeszcze przed formalną zmianą prawa słowa premiera o mandacie do 30 tys. zł postrzegane były przez wielu jako obowiązujące prawo. Tak się nie zapowiada propozycji legislacyjnych, nawet w tych okolicznościach – przekonuje Wachowiec.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.