Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Legislacyjna ciuciubabka z Unią

12 stycznia 2020

W sp orze z sędziami władza nie zamierza łagodzić tonu. Wprost przeciwnie. Wszystko wskazuje na to, że w planach jes t pójście na ostre zwarcie. Ze ścieżki wojennej nie zamierza zejść Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Już zapowiedział, że kolejnymi krokami będą spłaszczenie struktury sądownictwa i wprowadzenie jednolitego stanowiska sędziowskiego. A to doskonała okazja do weryfikacji powołań wszystkich sędziów. Można więc przypuszczać, że legislacyjnego walca nie zatrzyma ani sobotni marsz tysiąca tóg, ani pracujący nad tzw. ustawą kagańcową Senat, ani nawet ewentualna druzgocąca na jej temat opinia Komisji Weneckiej. Poważną przeszkodą w rozjeżdżaniu sądownictwa może się okazać tylko Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Senat debatuje nad uchwaloną pod koniec grudnia zeszłego roku ustawą dyscyplinującą sędziów. Ma na to miesiąc. Później wróci ona do Sejmu, gdzie zapewne senackie weto (obojętnie, jaki kształt przybierze) zostanie odrzucone. Posiedzenie izby niższej zostało wyznaczone na dni 22–23 stycznia. Tak więc ustawa na biurko prezydenta trafi zapewne pod koniec miesiąca. A głowa państwa, jak wynika z publicznych wypowiedzi jego ministrów, dokument podpisze bez żadnego „ale”. Bulwersujące przepisy zaczną więc obowiązywać w pierwszej połowie lutego. Mają one odwieść sędziów od wykonywania na własną rękę wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazał badać niezależność obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Co wówczas? Odpowiedź jest prosta – machina dyscyplinująca sędziów zacznie działać jeszcze gorliwiej, niż to ma miejsce obecnie. Posypią się kolejne dyscyplinarki, a to za publiczną krytykę pomysłów polityków, a to za wydawanie orzeczeń zmierzających do urealnienia wyroku TSUE. W pierwszej kolejności rzecznicy dyscyplinarni z pewnością wezmą na tapet najbardziej rozpoznawalnych sędziów. Dyscyplinowanie ich nabierze od razu medialnego rozgłosu. A o to najwyraźniej chodzi – rządzący chcą, żeby ci sędziowie, którzy do tej pory nie zajmowali zdecydowanego stanowiska w trwającym sporze, usłyszeli, co im może grozić, gdy jednak zdecydują się opowiedzieć się po tej „niewłaściwej” stronie. A grozić będą naprawdę poważne sankcje, łącznie z wydaleniem z zawodu.

To najczarniejszy scenariusz (oczywiście dla sędziów). Ale niepozbawiony logiki. Widać bowiem jak na dłoni, że rządzącym spieszno do uchwalenia kontrowersyjnej ustawy. A ich działań z pewnością nie spowolni Komisja Wenecka, która w zeszłym tygodniu gościła w naszym kraju. Jaką skuteczność mają opinie tego organu, mogliśmy się przekonać w latach 2015–2016, przy okazji bitwy o Trybunał Konstytucyjny. Wówczas komisja zarzuciła, że forsowane przez PiS zmiany łamią zasadę niezależności sądownictwa i pozbawiają trybunał statusu „definitywnego arbitra w kwestiach konstytucyjnych”. I choć w krótkim czasie okazało się, że KW miała absolutną rację, to jednak na rządzących jej opinia nie zrobiła żadnego wrażenia. Ówczesny minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, który notabene sam komisję do Polski zaprosił, stwierdził, że jest ona stronnicza. I wszelkie zmiany zgodne z wolą rządzących zostały w TK wprowadzone. Można więc przypuszczać, że i tym razem opinia KW spłynie po władzy jak woda po kaczce. Nie pomogą też manifestacje uliczne ani wystąpienia piastujących najwyższe funkcje prawników z innych krajów. Ustawa kagańcowa mimo wszystko zostanie szybko wprowadzona w życie.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.