Legislacyjna ciuciubabka z Unią
W sp orze z sędziami władza nie zamierza łagodzić tonu. Wprost przeciwnie. Wszystko wskazuje na to, że w planach jes t pójście na ostre zwarcie. Ze ścieżki wojennej nie zamierza zejść Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Już zapowiedział, że kolejnymi krokami będą spłaszczenie struktury sądownictwa i wprowadzenie jednolitego stanowiska sędziowskiego. A to doskonała okazja do weryfikacji powołań wszystkich sędziów. Można więc przypuszczać, że legislacyjnego walca nie zatrzyma ani sobotni marsz tysiąca tóg, ani pracujący nad tzw. ustawą kagańcową Senat, ani nawet ewentualna druzgocąca na jej temat opinia Komisji Weneckiej. Poważną przeszkodą w rozjeżdżaniu sądownictwa może się okazać tylko Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Senat debatuje nad uchwaloną pod koniec grudnia zeszłego roku ustawą dyscyplinującą sędziów. Ma na to miesiąc. Później wróci ona do Sejmu, gdzie zapewne senackie weto (obojętnie, jaki kształt przybierze) zostanie odrzucone. Posiedzenie izby niższej zostało wyznaczone na dni 22–23 stycznia. Tak więc ustawa na biurko prezydenta trafi zapewne pod koniec miesiąca. A głowa państwa, jak wynika z publicznych wypowiedzi jego ministrów, dokument podpisze bez żadnego „ale”. Bulwersujące przepisy zaczną więc obowiązywać w pierwszej połowie lutego. Mają one odwieść sędziów od wykonywania na własną rękę wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazał badać niezależność obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Co wówczas? Odpowiedź jest prosta – machina dyscyplinująca sędziów zacznie działać jeszcze gorliwiej, niż to ma miejsce obecnie. Posypią się kolejne dyscyplinarki, a to za publiczną krytykę pomysłów polityków, a to za wydawanie orzeczeń zmierzających do urealnienia wyroku TSUE. W pierwszej kolejności rzecznicy dyscyplinarni z pewnością wezmą na tapet najbardziej rozpoznawalnych sędziów. Dyscyplinowanie ich nabierze od razu medialnego rozgłosu. A o to najwyraźniej chodzi – rządzący chcą, żeby ci sędziowie, którzy do tej pory nie zajmowali zdecydowanego stanowiska w trwającym sporze, usłyszeli, co im może grozić, gdy jednak zdecydują się opowiedzieć się po tej „niewłaściwej” stronie. A grozić będą naprawdę poważne sankcje, łącznie z wydaleniem z zawodu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.