Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Obok głupkowatych narracji

2 sierpnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Dzieje patriotów są zwyczajowo przedstawiane jako historia konspiratorów lub powstańców, chociaż wiele życiorysów polskich w okresie niewoli dobitnie pokazało wagę innych aktywności. Gdybyśmy (to znaczy ta niewielka część narodu, która miała w rękach dobra ziemskie) powszechnie zamienili chłopom pańszczyznę na czynsz w XVIII w., być może nie śpiewalibyśmy o utraconej ojczyźnie w wieku następnym. Za to wystarczyło, że wprowadziliśmy w tym okresie trochę powszechnego szkolnictwa, a naród bez państwa przetrwał. W dobie rewolucji przemysłowej ten, kto nie dawał znaku życia, tracił przyszłość, ale, na szczęście, trochę ludzi ogarniętych się znalazło. Jeżeli polskość wyszła z zaborów i XX-lecia międzywojennego poobijana, ale żwawa, z kompleksami, ale z odradzającym się hasłem „alleluja i do przodu”, to raczej dzięki przemysłowcom i nauczyciel(k)om niż powstańcom.

To wszystko nie znaczy, abyśmy mieli powód, by nie czcić ludzi gotowych oddać życie za ojczyznę. Albo by czcić z przekąsem. Biznesmeni dobrzy, wydawcy książek poza cenzurą dobrzy i strzelcy też dobrzy. Ranking w tej sprawie jest niepotrzebny, a kult bohaterów świadczy o zdrowiu psychicznym narodu, bo, jakby nie patrzeć, bywają chwile, że heroizm jest konieczny. Kult może być schrzaniony, może służyć złej sprawie, bo wszystko, co stworzył człowiek, może zostać użyte źle lub w złej wierze. Na szczęście może też zostać użyte w dobrej wierze i często-gęsto tak jest, nawet w spolaryzowanej i nieco ogłupiałej Polsce 2.0.

À propos ogłupienia – cytat z Marcina Romanowskiego, który dzięki starannie zaplanowanym (?) poczynaniom obecnej koalicji rządowej wyrasta na najbardziej popularnego polityka Rzeczypospolitej: „Uderzanie w Suwerenną Polską, w PiS, jest po to, by zniszczyć te środowiska, które jasno i zdecydowanie stoją po stronie suwerenności Polski, naszych interesów narodowych, ekonomicznych, wojskowych”. Może szkoda, że te środowiska, póki były u władzy, tak słabo radziły sobie z przejrzystością i uczciwością własnych działań. No, niestety, kiedy brakuje argumentów zwykłych, trzeba używać emocji i sięgać po litanię niepodległościową i mocne oceny przeciwnika. Tak, pamiętam, kiedy PO była w opozycji, robiła podobnie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.