Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Kaczyński będzie grać skrzynkami

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Od początku wszyscy, którzy byli zainteresowani tym, co działo się w ostatnich chwilach przed tragedią na pokładzie samolotu, głosili, że trzeba jak najszybciej odtajnić wszystkie dane. Jednak nie widzę powodu, dla którego rodziny ofiar tragedii mogłyby mieć specjalne pretensje czy żądania dotyczące dostępu do tych informacji. Sprawa bowiem ma charakter narodowy, nawet międzynarodowy. Szczególnie że już kilka dni po tragedii pojawiły się absurdalne teorie dotyczące rosyjskiego spisku, które znalazły zwolenników. Stenogramy ucinają spekulacje.

Teorie spiskowe będą nadal żyły, ale ci, którzy będą je rozpowszechniać, będą musieli brać pod uwagę, co w tych stenogramach się znalazło. Dlatego uważam, że siła oddziaływania tych absurdalnych twierdzeń będzie ograniczona. Choć zapewne za chwilę ktoś będzie nas przekonywał, że to, co otrzymaliśmy od Rosjan, zostało spreparowane.

Nie. I cenię gabinet Tuska za konsekwencję w nieingerowaniu w konflikty związane z katastrofą pod Smoleńskiem. Rząd nie dał się wciągnąć w konflikt dotyczący pochówku na Wawelu. Podobnie zrobił z treścią zapisów z czarnych skrzynek. My wywalczyliśmy te stenogramy, a opinia publiczna niech je czyta i komentuje, jak chce. Gdyby rząd postąpił inaczej, byłby punktowany za stronniczość. Warto dodać, że decyzja marszałka Komorowskiego, by Rada Bezpieczeństwa Narodowego oceniła, czy opublikować teksty nagrań, zasługuje na pochwałę. Tymczasem już widać, że na użytek kampanii nawet to polubowne rozwiązanie wzbudziło ataki opozycji.

Tu należy wziąć pod uwagę całość sytuacji. Załoga samolotu z prezydentem i częścią elity narodowej na pokładzie, którzy zmierzają na wydarzenie rangi międzynarodowej, jest pod presją. W tym tragicznym dniu po prostu przeliczyli się ze swoimi siłami. Nie winiłbym ich szczególnie. Podobnie jak generała Błasika, który wszedł do kokpitu. Każdy, kto by był dowódcą sił powietrznych, w tak trudnej sytuacji wszedłby do kabiny pilotów, by im pomóc. Niestety, nasza natura podpowiada nam, by wskazać palcem winnego, choć tam winien był każdy po trochu.

Od początku tragedia smoleńska jest elementem działań manipulacyjnych na płaszczyźnie społecznej i politycznej. To był element kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego jako kandydata na prezydenta PiS. By to zrobić, sięgnięto po pokłady emocji, jakie tkwiły w Polakach po tej tragedii. I cały czas jest to aktywne tło kampanii Kaczyńskiego.

Nie sądzę, by Jarosław Kaczyński miał szanse zostać prezydentem. Ujawnione stenogramy mogą jedynie zmobilizować jego elektorat wierzący w spiskowe teorie dziejów.

, socjolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.