Odpowiedź na artykuł prasowy p.p. Anny Monkos i Barbary Sowy pt. "Piątek, zły dzień Komorowskiego", "DGP", 27.05.2010
Pracuję od 20 lat w branży badań opinii i rynku i nie mogę być obojętnym wobec faktu dyskredytowania naszych wysiłków dla taniej sensacji. Autorki artykułu postawiły w swoim tekście kilka nieprawdziwych i niczym nieuzasadnionych tez, do których postaram się ustosunkować.
Teza 1. "Osoby dotknięte powodzią nie są uwzględniane w sondażach. (...) Eksperci twierdzą jednak, że powódź może wpłynąć na wynik wyborów". Wiosek? "Sondaże tracą na wiarygodności".
Autorki wyciągają z zacytowanych przesłanek wniosek, że pominięcie lub niepełne uwzględnienie w badaniach ludzi bezpośrednio dotkniętych powodzią wypacza wyniki badań przedwyborczych i pozbawia je sensu. Najwyraźniej nie zrozumiały opinii specjalistów przytoczonych w tekście. Na ich sugerujące odpowiedź pytanie: "Czy powódź jeszcze bardziej pogorszy ich [sondaży] jakość?", prof. Janusz Czapiński odpowiada przecząco: "(...) Zalane tereny to ok. 2 proc. terytorium naszego kraju, obejmujące jeszcze mniejszy odsetek ludności. Teoretycznie więc obecna sytuacja nie powinna wpływać na wyniki badań". Najwyraźniej wniosek autorek wypływa z innego fragmentu tekstu: "Eksperci twierdzą, że powódź może wpłynąć na wynik wyborów". Chodzi o wpływ powodzi, a nie powodzian, na wynik wyborów. Najwyraźniej mamy tu do czynienia z błędami logicznymi we wnioskowaniu.
Teza 2. "Wyniki [sondaży] z początku tygodnia - poniedziałku i wtorku - są tydzień w tydzień zdecydowanie korzystniejsze dla Bronisława Komorowskiego niż te z piątku (...)". Wniosek: jak wyżej.
Czytając te zdania, przecierałem oczy ze zdumienia. W artykule nie znalazłem żadnych danych empirycznych na poparcie tak karkołomnej tezy. Ekspert, który podzielił się z dziennikarkami tą rewelacją, nie zdecydował się wystąpić pod nazwiskiem. Zestawienie rzetelnych badań wyborczych realizowanych wedle uznanych i audytowanych w Programie Kontroli Jakości Pracy Ankieterów metod badawczych na min. 1000-osobowych próbach znaleźć można w serwisie Organizacji Firm Badania Opinii Publicznej http://www.wybory2010.ofbor.pl/wyniki-sondazy-przedwyborczych/ lub w tabeli poniżej. Tam takich tendencji jako żywo nie widać.
Teza 3. "Duża grupa Polaków odmawia w nich [sondażach] udziału". Wniosek: "Sondaże tracą na wiarygodności".
Partycypacja w badaniach sondażowych istotnie ma długofalową tendencję spadkową. Nie miejsce tu na pełne omówienie przyczyn tego zjawiska. Podkreślmy jednak, że skala tego zjawiska w Polsce nie ma wpływu na wiarygodność wyników badań opinii, zarówno politycznych, jak i marketingowych. Sondaże opinii są ważnym elementem funkcjonowania opinii publicznej w państwach demokratycznych. Gdyby ich zabrakło, zdani bylibyśmy jedynie na spekulacje mediów/ekspertów/polityków oparte nie na rzetelnych przesłankach, lecz na własnych sympatiach i myśleniu życzeniowym. Jednym zaś z czynników negatywnie wpływających na partycypację Polaków w sondażach jest często oparte na niewiedzy deprecjonowanie ich wartości przez media i polityków.
Teza 4 (profesora J. Czapińskiego). "(...) Stanowczo radziłbym w końcu przestać się przyglądać z nabożeństwem politycznym sondażom".
W zasadzie z tą ostatnią tezą całkowicie się zgadzam. Lektura i interpretacja wyników sondaży wyborczych nie wymaga nabożeństwa. Wystarczy zwykła rzetelność.
@RY1@i02/2010/103/i02.2010.103.000.020b.001.jpg@RY2@
Poparcie dla kandydatów w I turze wyborów prezydenckich
Z wyrazami szacunku,
Jan M. Kujawski
dyr. ds. badań i rozwoju MillwardBrown SMG/KRC, członek zarządu OFBOR
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu