Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W ZUS jest za dużo polityki

28 czerwca 2018

Jakkolwiekby kombinować przy systemie emerytalnym, to jeśli nie będzie nas pracowało więcej, niczego nie rozwiążemy. Na początku lat 90. ZUS miał nadwyżki. Dopiero w wyniku zmian demograficznych mamy to co teraz - mówi Jerzy Osiatyński

Sprawa jest poważna, kiedy popatrzeć, jakie są przyczyny narastającego deficytu w systemie ubezpieczeń społecznych. Otóż liczba niepracujących w relacji do pracujących od lat powiększa się, głównie za sprawą czynników demograficznych. I dziś mamy trzy rozwiązania. Albo podnieść składkę emerytalną, albo obniżyć przeciętną relacje emerytury do płacy, albo zahamować proces zwiększania się liczby emerytów w stosunku do liczby pracujących.

Problem Polski polega na tym, że relacja liczby osób aktywnych zawodowo do otrzymujących świadczenia jest o mniej więcej 10 punktów proc. niższa niż przeciętnie w Europie. Dotychczasowe próby poprawy tej relacji były podejmowane na zbyt małą skalę. Jednak bez drastycznych ruchów będziemy coraz więcej dopłacać z budżetu do świadczeń emerytalnych.

Tak. Trzeba możliwie najszybciej zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Docelowo średnio do mniej więcej 67. roku życia. Polka, która dziś nie skończyła 40 lat, będzie żyła jakieś 7 - 8 lat dłużej niż jej rówieśnik mężczyzna. W efekcie dyskryminacji, przy tych samych kwalifikacjach, na tym samym stanowisku, kobieta dostaje na ogół mniejsze wynagrodzenie. Pracuje też o pięć lat krócej. Mniejszą skumulowaną sumę trzeba podzielić na większą liczbę lat. I to jest podstawowa przyczyna, dla której do zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet trzeba dążyć. Brak równości okresów składkowych i płac. Jednak wydłużając wiek emerytalny kobiet, trzeba zarazem zaliczać urlopy macierzyńskie i wychowawcze do okresów składkowych. Natomiast usunięcie przywilejów powinno pójść kompleksowo. Począwszy od służb mundurowych, na sędziach i prokuratorach kończąc. Lista jest długa.

Ja mówię o tym, co pożądane. Póki co wysiłki rządu Donalda Tuska są daleko nie na miarę potrzeb. Jednocześnie nie można na dłuższą metę utrzymać tak wielkiego deficytu budżetowego i długu publicznego w relacji do PKB. Tymczasem możliwości ich redukcji przez działania po stronie wydatków publicznych krytycznie zależą od zwiększenia aktywności zawodowej Polaków.

To była decyzja polityczna. Podobnie jak te z lat 2005 i 2007, kiedy rządzący podejmowali decyzje o wydłużaniu o kolejne lata przywilejów emerytalnych. Bo było przed wyborami. Dziś znów tak jest. Moje polityczne doświadczenie każe mi być sceptycznym i nie oczekiwać od rządu wielkich zmian. Dodam - każdego rządu, który dziś sprawowałby władzę. Wobec tego muszę stąd wyciągnąć wniosek, że dopłaty do ZUS i większy deficyt w 2011 r. to pewnik. Nie zapominajmy przy tym, że choć wynik finansowy ZUS nie jest elementem budżetu państwa, to stanowi o deficycie całego sektora finansów publicznych, ten zaś się liczy przy spełnianiu kryteriów umożliwiających wejście do strefy euro.

Moim zdaniem bez sensu w ogóle zaostrzano progi. Już poprzednie były surowe. To jest wymuszanie dyscypliny na papierze, kiedy nie można jej wymusić w życiu. Prawdopodobnie teraz trzeba będzie na kilka lat odłożyć obowiązywanie tych zaostrzeń. Zresztą, to nie jest problem tylko Polski. Podobne problemy z fiskalnymi kryteriami UE występują m.in. w Niemczech, we Francji. Wobec podobnej demografii rządy chcą tam wydłużać przeciętny okres pracy, zwiększyć składki emerytalne, a ludzie protestują.

Można tak na to patrzeć. Ale to znów jest problem całego obszaru euro. Jaki sens ma stosowanie procedury nadmiernego deficytu w odniesieniu do 10 czy więcej krajów członkowskich UE, w tym wielu krajów założycielskich? Kłopoty mają już Niemcy, Francja, Belgia, nie mówiąc o Włoszech, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii. Być może trzeba na nowo spojrzeć na te kryteria. Tym bardziej że nie mają one głębszego zakorzenienia w teorii ekonomii. Fakt, są potrzebne kotwice w polityce fiskalnej. Ale czy na pewno takie? Przed UE stoi wyzwanie. Jeśli sobie nie poradzi, to tendencje wewnątrz strefy euro będą narastać.

Hamując latami wzrost płac, Niemcy uzyskały pozycję największego eksportera netto na świecie. Dopiero teraz ten tytuł odbierają im Chińczycy. Przeniesienie części kosztów świadczeń ze składki, która obciąża koszty pracy, na podatki, z których są finansowane dotacje do ZUS, a które takiego efektu nie mają, warte jest namysłu.

ZUS nie powinien pożyczać w bankach, bo kredyt bankowy jest znacznie droższy niż przeciętne oprocentowanie obligacji skarbowych. A Rezerwa Demograficzna? To niebezpieczny precedens. Została utworzona dla OFE. Zabierając dziś te środki z OFE, nie wiemy, z czego i w jakich warunkach będziemy oddawać.

I dlatego zarówno ZUS, jak i KRUS trzeba jak najszybciej wyjąć z bieżącej politycznej walki. Idealnie, gdyby w sprawie ubezpieczeń społecznych powstało ponadpartyjne porozumienie.

Po części tak jest. Z łatwością można by zrobić symulacje, jak wyglądałby budżet państwa i ZUS, gdyby współczynnik aktywności zawodowej w Polsce był taki jak w Europie. Jestem przekonany, że mielibyśmy strukturalny deficyt w sektorze finansów publicznych rzędu plus minus 1 procent, a w ZUS nie mielibyśmy deficytu w ogóle. Dziwię się, że rząd dotąd tego nie pokazał. Na początku lat 90., ZUS miał nadwyżki. Tak, to nie pomyłka! Dopiero w wyniku zmian demograficznych doszliśmy do obecnej sytuacji. Rodzi się nas mniej, żyjemy dłużej i pracy jest mniej. Jakkolwiekby kombinować przy systemie emerytalnym, to jeśli nie będzie nas pracowało więcej, niczego nie rozwiążemy. Natomiast sprawa priorytetów rozwoju, w tym: świadczenia społeczne, usługi publiczne w dziedzinie ochrony zdrowia, edukacji, porządku publicznego, to sprawa odrębna, wymagająca szerokiej społecznej debaty. Debaty, która musi zacząć od odrzucenia sloganów, według których państwo jest tylko złodziejem, który odbiera nam nasze pieniądze i je marnotrawi. Uznania, że podatki są ceną za utrzymanie skutecznego i sprawiedliwego państwa, zdolnego do wywiązywania się ze swoich obowiązków.

@RY1@i02/2010/049/i02.2010.049.000.013a.001.jpg@RY2@

Fot. Michał Rozbicki

Budowa nowej siedziby ZUS w Warszawie pochłonęła dziesiątki milionów złotych

@RY1@i02/2010/049/i02.2010.049.000.013a.002.jpg@RY2@

Fot. P. Kowalczyk/Fotorzepa

Jerzy Osiatyński, ekonomista, były minister finansów

ekonomista, były minister finansów

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.