Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Cichocki podważa zeznania Kamińskiego

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Sekretarz Kolegium Służb Specjalnych twierdzi, że wcale mogło nie być przecieku

Po zeznaniach złożonych przed hazardową komisją śledczą przez sekretarza Kolegium Służb Specjalnych Jacka Cichockiego wciąż nie wiadomo, gdzie doszło do przecieku informacji o akcji CBA i kto był źródłem informacji, która trafiła do Ryszarda Sobiesiaka i Jana Koska. Tak jak można się było spodziewać, wczorajsze zeznania ministra stoją w sprzeczności z tym, co we wtorek pod przysięgą mówił były szef CBA Mariusz Kamiński.

Kamiński: - Ostrzegałem, że kodeks karny będzie miał zastosowanie, i zleciłem analizę prawnokarną. Ani razu nie mówiłem, że są to działania nieetyczne, ale zgodne z prawem.

Cichocki relacjonował wczoraj, że szef CBA poinformował premiera, że nie widzi podstaw do postawienia zarzutów Drzewieckiemu i Chlebowskiemu. - Deklaracja była jednoznaczna: po przeanalizowaniu materiałów CBA nie ma dowodów na popełnienie przestępstwa. Wydarzenia są naganne pod względem polityczno-etycznym i będą podlegały dalszym analizom CBA - mówił. Cichocki zeznał także, że Donald Tusk w czasie tego spotkania wypytywał Kamińskiego nie tylko o Chlebowskiego i Drzewieckiego, ale także o rolę w sprawie Grzegorza Schetyny. Kamiński miał powiedzieć premierowi, że nie ma dowodów na kontakty wicepremiera z biznesmenami od hazardu. Były szef CBA twierdzi, że mówił o związkach Schetyny z tą branżą.

Jak mówił sekretarz Kolegium, Tusk wówczas zaoponował i wyraził wątpliwość, że jeśli zacznie interweniować, może stworzyć zagrożenie dla działań operacyjnych CBA. Kamiński zaprzeczył. Jak mówił wczoraj Cichocki, szef CBA miał powiedzieć, że to dobry moment, żeby premier włączył się do prac nad ustawą. - Wzięliśmy to za dobrą monetę - opowiadał o tej deklaracji Kamińskiego.

Sekretarz Kolegium jednoznacznie zaprzeczył, by był źródłem. Przyznał jednak, że jego zdaniem Ryszard Sobiesiak od pewnego momentu wiedział, że jest w obszarze zainteresowań CBA. - Czy posiadł tę wiedzę w wyniku przecieku, czy własnej inteligencji i sygnałów, które odebrał od różnych ludzi, tego nie wiem - mówił przed komisją. Dla Kamińskiego przeciek jest sprawą oczywistą. W trakcie wtorkowego przesłuchania wielokrotnie podkreślał, że nie jest możliwe, by Sobiesiak, Chlebowski i Drzewicki sami wpadli na to, że są obiektami zainteresowania CBA.

Były szef CBA zeznawał, że po posiedzeniu Kolegium Służb Specjalnych 16 września Donald Tusk mówił mu, że nic o tym nie wie i nie zapoznał się z pismem Kamińskiego do Cichockiego w sprawie przecieku. Cichocki zupełnie inaczej pamięta to spotkanie. Jego zdaniem premier znał sprawę pisma i czytał je, ale nie rozmawiał 16 września z Kamińskim o przecieku. Twierdzi, że pokłócili się jedynie o zarzuty, jakie prokuratura w Rzeszowie miała zamiar postawić ówczesnemu szefowi CBA. - Była to sytuacja, w której podwładny, czyli Kamiński, oskarżył rząd, premiera i innych członków rządu o naciski na prokuraturę i uznał, że są one odpowiedzią premiera na przyniesione przez niego miesiąc wcześniej informacje - opowiadał wczoraj Cichocki. Dodał, że w takiej atmosferze trudno było dalej o czymkolwiek rozmawiać.

Obaj nie wiedzieli nic o spotkaniu z 30 lipca 2009 r., na którym premier i minister Michał Boni mieli zdecydować, że ustawa, o której losy tak bardzo niepokoił się Kamiński, trafi do kosza. Jak wczoraj mówił Cichocki, o tym, że trwają już prace nad nową ustawą, dowiedział się dopiero we wrześniu. Zeznał też, że w trakcie spotkania Tuska z Kamińskim 14 września premier nie dał nawet do zrozumienia, że od dwóch tygodni w rządzie trwają prace nad nową ustawą, która może zmierzać nawet do delegalizacji hazardu w Polsce.

@RY1@i02/2010/014/i02.2010.014.000.002a.001.jpg@RY2@

Fot. Andrzej Stawiński/Reporter

Jacek Cichocki bronił wczoraj premiera przed oskarżeniami byłego szefa CBA

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.