Pozory kandydowania do parlamentu
Przeczytałem wszystkie listy komitetów wyborczych dla województwa lubelskiego. Ważniejsze partie wystawiają do 30 kandydatów w danym okręgu wyborczym. Nawet te największe nie mogą liczyć na więcej niż 7 - 8 mandatów. Miejsce poniżej dziesiątego jest w zasadzie skazane na porażkę, chyba że, jak to jest w Krakowie, z dalekiego miejsca startuje ktoś znany, a zepchnięty w wyniku lokalnych nieporozumień. Jednak trzecia dziesiątka to już tylko miejsce na liście i zero szans. Z publikowanych list dowiadujemy się o zawodzie kandydata i jego miejscu zamieszkania. Interesujący jest przede wszystkim zawód.
Mamy zatem w tych trzecich dziesiątkach: ekonomistów, przedsiębiorców, politologów oraz inżynierów, nauczycieli i pracowników samorządów. Zupełnie, w każdym razie na oko, sensowni ludzie. Zastanawiam się zatem, dlaczego tacy ludzie zgodzili się kandydować, są gotowi zawracać sobie głowę, mimo że nie mają żadnych szans, o czym muszą wiedzieć.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.