Widzimisię na ekranie
Kiedy aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła koniec komunizmu, nie powiedziała, czy do historii przejdzie również cenzura. Choć upłynęło ćwierć wieku, polskie kino nie jest w pełni niezależne. Bo z ekranu tu i ówdzie grzmi alarmująca przestroga: "Emisja kontrolowana, emisja kontrolowana..."
Koniec ubiegłego roku. Do drzwi Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej zapukał reżyser Dariusz Zawiślak. Chciał zgłosić projekt filmu dokumentalnego i wystarać się o dofinansowanie. Jak sam o sobie mówi, jest spoza mainstreamu polskich filmowców i zwykle nie prosi o jałmużnę, ale postanowił się przełamać, bo do zakończenia prac nad filmem zabrakło mu środków. Kręcił dokument o aferze wokół przyznawania doktoratów na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. - Kwota dofinansowania, o którą aplikowałem, nie była wysoka. Potrzebowałem dodatkowych środków przede wszystkim na ekspertyzy prawne oraz zakup praw do materiałów archiwalnych - opowiada Zawiślak. Pieniędzy nie dostał, bo dyrekcja PISF nie zgodziła się nawet przedłożyć jego wniosku ekspertom pod ocenę. Reżyser może tylko domniemywać, dlaczego tak się stało. - Projekt filmowy był śmiałym głosem w dyskusji na temat podległemu Ministerstwu Kultury szkolnictwu artystycznemu, ukazując patologię panującą na warszawskiej ASP. Mimo trybu odwołania i tak został odrzucony. Nie ma wątpliwości, iż ukazywałby w złym świetle znanych artystów i kuratorów powiązanych z prominentnymi politykami - mówi reżyser i wymienia nazwiska Andy Rottenberg, Tomasza Tomaszewskiego, Tomasza Sikory czy Ryszarda Horowitza, którym doktoraty organizował dziekan Janusz Fogler.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.