Dziennik Gazeta Prawana logo

SB a Lech Wałęsa. Teczki na stole

30 czerwca 2018

IPN ujawnił dokumenty o działalności TW Bolka. Jeśli grafolog i inni eksperci potwierdzą ich autentyczność, nie będzie wątpliwości, że Lech Wałęsa w pierwszej połowie lat 70. współpracował z SB

Co wynika z materiałów udostępnionych przez IPN?

Teczki TW Bolka potwierdzają, że jego współpraca z SB zaczęła się w grudniu 1970 r., w czasie tragicznych wydarzeń na Pomorzu. Lech Wałęsa zgodził się "współpracować ze Służbą Bezpieczeństwa w wykrywaniu i zwalczaniu wrogów PRL". "Fakt współpracy zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy i nie ujawniać jej nawet przed rodziną. Przekazywane informacje będę podpisywał pseudonimem »Bolek«" - Wałęsa miał napisać to własnoręcznie. Dokument jest datowany na 21 grudnia 1970 r. Bezpośrednim powodem podpisania lojalki było zatrzymanie Wałęsy przez MO i presja ze strony SB na nawiązanie współpracy.

TW Bolek miał pomóc w pacyfikacji nastrojów w Stoczni Gdańskiej po Grudniu 70. Informował o przygotowaniach do strajków, ulotkach, rozmowach stoczniowców, podawał nazwiska kolegów, którzy następnie byli rozpracowywani przez SB. "Uważam, że Jasiński i Popielawski mogą być członkami jakiejś komórki organizacyjnej, która może zorganizować strajk" - informował w styczniu 1971 r. Właśnie w tym okresie współpraca była najbardziej intensywna, za co był chwalony w meldunkach.

TW Bolek był wynagradzany. Łącznie otrzymał w ciągu sześciu lat ponad 13 tys. zł. Na ogół dostawał 500-600 zł. Nie odbiegało to od sum, jakimi wynagradzano innych agentów. Suma, jaką otrzymał ogółem, odpowiadała półrocznej pensji.

Z dokumentów IPN wynika, że współpraca została zakończona w czerwcu 1976 r. "Biorąc pod uwagę niewłaściwe zachowanie się TW Bolek i to, że został zwolniony ze stoczni, uważam wyeliminować go z czynnej sieci agenturalnej" - używając tak koślawej polszczyzny, o zakończenie współpracy wystąpił kpt. Zenon Ratkiewicz z SB, co zatwierdzili jego przełożeni.

Czy dokumenty są wiarygodne? Zdaniem historyków trudno je podważyć. - W przypadku pokwitowań musielibyśmy mieć do czynienia z czterema funkcjonariuszami, którzy je fałszowali - twierdzi historyk Grzegorz Majchrzak.

@RY1@i02/2016/036/i02.2016.036.00000010f.803.jpg@RY2@

Marcin Kaliński

Lech Wałęsa

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

A4-5

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.