Kultura na żądanie
Mijają dwa lata rządów wicepremiera Piotra Glińskiego na stanowisku ministra kultury. Zwolenników dobrej zmiany cieszy wspieranie wartości narodowych. Przeciwnicy mówią o upartyjnianiu wolności słowa twórców
Resort kultury nie jest wymarzonym miejscem do robienia kariery politycznej. Traktowany jak kukułcze jajo bywa przechowalnią zasłużonych działaczy, zesłaniem outsiderów wypadających z pierwszych szeregów partyjnych lub nagrodą pocieszenia dla tych, którzy podczas rozdzielania rządowych łupów nie załapali się na co smaczniejsze kąski. Piotr Gliński też nie planował dla siebie takiej przyszłości. W marcu 2013 r. cała Polska poznała premiera z tabletu - lider opozycji Jarosław Kaczyński wszedł na sejmową mównicę i zaprezentował wcześniej nagrane orędzie premiera rządu technicznego. Gabinet cieni prof. Glińskiego miał być alternatywą na czas kryzysu, w jakim - zdaniem PiS - pogrążyła się Polska pod rządami koalicji PO-PSL. Ostatecznie sanacyjny plan nie wyszedł poza ramy komputerowej prezentacji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.