Dziennik Gazeta Prawana logo

Opłata paliwowa albo śmierć. Partia dyscyplinuje

1 lipca 2018

Władze PiS, bojąc się przegranej w głosowaniach, zagroziły swoim posłom przedterminowymi wyborami

PiS, forsując projekt opłaty paliwowej, nieoczekiwanie napotkał opór we własnych szeregach. Część posłów przestraszyła się negatywnych skutków ustawy i chciała zagłosować przeciwko projektowi zgłoszonemu przez własny klub.

Już rano pojawiały się głosy przeciwko ustawie. Postulowano zmianę jej zapisów i obciążenie wydatkami na drogi samorządowe koncernów paliwowych lub budżetu. Dyskutowano również o zwiększeniu części akcyzy przeznaczonej na budowę dróg. Jeszcze do południa słyszeliśmy, że projekt opłaty paliwowej pójdzie do kosza.

Presję na PiS wzmogła również opozycja. W debacie przy pierwszym czytaniu wystąpili szefowie największych klubów opozycyjnych: Grzegorz Schetyna z PO, Paweł Kukiz i Ryszard Petru z Nowoczesnej. Wszyscy punktowali prezesa PiS, przypominając momenty, gdy sam krytykował PO za podwyżki cen paliw. - To jest wasza droga zmiana - mówił Schetyna. Reprezentanci PiS bronili projektu, argumentując, że poprawi bezpieczeństwo, ale to nie spacyfikowało nastrojów w klubie. Część posłów chciała wycofać nawet swoje podpisy pod ustawą. Łukasz Rzepecki (PiS) zapowiedział głosowanie przeciwko ustawie.

- Głosuję zgodnie z programem PiS, obiecywaliśmy nie podnosić podatków. Jeśli ktoś mnie wyrzuci z powodu mojego głosowania, to tak jakby wyrzucił program PiS - deklarował. Ostatecznie do działania przystąpiły władze klubu. Jak wynika z informacji DGP, szef klubu Ryszard Terlecki zapowiedział, że jeśli do końca wakacji nie zostaną uchwalone ustawy wprowadzające opłatę drogową, zmiany w KRS i projekt prawo wodne, jesienią odbędą się przedterminowe wybory. Dodał, że w takim wariancie posłowie PiS, przez których ustawy przepadną, nie mają szans na miejsca na listach wyborczych partii. Precyzował, że ustalenia są uzgodnione z Jarosławem Kaczyńskim. - Chodziło o to, by wstrząsnąć posłami, by zrozumieli, że musimy trzymać się razem i utwardzić klub - mówi poseł PiS.

Taki był cel wystąpienia Terleckiego. Władze PiS bały się, że mogą przegrać kluczowe głosowania. Popołudniowe potwierdziło, że partia nie dysponuje dużą przewagą. Podczas głosowania nad ustawą o KRS opozycja próbowała zerwać kworum i zabrakło jej do tego trzech głosów. Przy okazji okazało się, że kwestię opłaty drogowej przysłoniły głosowania nad KRS czy ustawą o ustroju sądów powszechnych (piszemy o tym na str. 7).

Zgodnie z konstytucją możliwe jest doprowadzenie do przedterminowych wyborów na trzy sposoby. Pierwsze to samorozwiązanie Sejmu, do czego potrzeba dwóch trzecich głosów (PiS musiałby mieć wsparcie opozycji). Druga możliwość to dymisja rządu i trzykrotna nieudana próba powołania nowego gabinetu. Wreszcie ostatnia to nieuchwalanie przez parlament budżetu w ciągu czterech miesięcy od złożenia projektu przez rząd. W takim przypadku prezydent może, ale nie musi rozwiązać Sejm. Nie wiadomo, na ile groźba wyborów była realna. - Jest jasne, jakie mamy doświadczenia z wcześniejszymi wyborami, ale czasami nie ma wyjścia - mówi parlamentarzysta PiS.

Posłowie mieli zrozumieć, że muszą się trzymać razem

@RY1@i02/2017/134/i02.2017.134.000000400.802.jpg@RY2@

fot. Darek Nowak/Reporter

Ryszard Terlecki ostrzegł, że w przypadku wcześniejszych wyborów na listach zabraknie miejsca dla posłów, przez których ustawy przepadną

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.