Polityka złych słów
Czy zostało jeszcze jakieś mocne oskarżenie, które nie padło ostatnimi laty w naszej polityce? Czy pozostał jeszcze jakiś nieużyty ostry epitet? Zdrada? Była. Totalitaryzm? Był. Złodzieje? Oczywiście. Krew na rękach? Jak najbardziej. Listę długo można ciągnąć... Obydwie strony sporu PiS/AntyPiS widzą w przeciwniku tylko zło. Jedni gorszy sort Polaków, którzy zdradzili, zamordowali i rozkradli; drudzy mohery, zamordystów i populistów. Przez pewien czas jedni cierpieli "autorytarny ucisk", a teraz drudzy go odczuwają (pierwszy oczywiście był lewacki, a drugi jest prawacki - cokolwiek to znaczy). Otoczenie medialne jest takie, że tylko krzykacze się wybijają z tłumu, więc politycy krzyczą: "hańba!", "zdrada!"... I tak sobie pokrzykujemy. Przecież to tylko polityka. Gra o władzę. Trochę jakby teatr. Polityka dla dorosłych, gdzie nie ma sentymentów, bo trzeba odsunąć/powstrzymać "szkodników" od władzy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.