Narodowcy, zapiewajły, miłośnicy Mussoliniego i prawdziwi biznesmeni. Kulisy marszu
PiS uciekał spod sztandarów faszystów trzeciego millennium – Włochów, którzy na skrajnie prawicowej ideologii i układach z Kremlem nauczyli się zarabiać duże pieniądze. Do Polski nie wpuszczono neonazistów z Ukrainy, którzy, wywieszając sztandary nawiązujące do SS, mogli ostatecznie pogrążyć niedzielny marsz
ABW wspólnie z policją zatrzymały ok. 100 osób, które podejrzewano o próbę zakłócenia Marszu Niepodległości. Straż Graniczna otrzymała od agencji listę 400 aktywistów skrajnych organizacji, którzy mogli wybierać się do Polski. Wielu z nich zatrzymano na granicy. Równolegle służby specjalne prowadziły działania, które miały zapobiec kompromitacji polskich władz. W wariancie maksimum spodziewano się zamieszek. W grę wchodził również scenariusz klapy wizerunkowej, czyli taki, w którym na imprezie pojawiają się sztandary nawiązujące do III Rzeszy. Te miały przyjechać do Polski ze Wschodu. I – nawet przy optymistycznym założeniu, że rasistowskich i antysemickich transparentów nie wystawią ONR-owcy czy falangiści – pogrążyć biorących udział w Marszu polityków.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.