Jak dwóch kelnerów ośmieszyło państwo
N agrania polityków i osób kojarzonych z PO były dla PiS „taśmami prawdy”. Zarejestrowana i opublikowana rozmowa Mateusza Morawieckiego, będąca częścią kelnerskich taśm, jest jedynie „kapiszonem” wpisanym w kampanię wyborczą. W najlepszym razie „odgrzewanym kotletem”. Dla Platformy odwrotnie. Okazuje się, że czołowa postać obozu prawicy jest – jak mówił na jednym z wcześniejszych nagrań Marek Belka o Jerzym Hausnerze – piwotalna. I może być ministrem zarówno w rządzie Donalda Tuska, jak i stać na czele gabinetu namaszczonego przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Niezależnie od oceny najnowszych taśm, o których poinformował Onet, proceder nagrywania należy do najbardziej prymitywnych i haniebnych form zbierania materiałów kompromitujących polityków, urzędników, ludzi biznesu czy szerzej – osób publicznych. Mimo to w Europie i USA od lat kwitnie – wart setki milionów euro – biznes zdobywania informacji i kreowania intryg przeciw rywalom w walce o władzę i wpływy. W tej dziedzinie dawno złamano wszelkie tabu i – co nawet ważniejsze – monopol państwowych służb. Prywatne agencje wywiadu preparują e-maile, nagrywają rozmowy telefoniczne, inspirują przecieki korespondencji i zdjęć. W ekstremalnych przypadkach zastraszają.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.