Gorzki smak sukcesu lewicy
P owrót do Sejmu z dwucyfrowym wynikiem to powód do zadowolenia. Nawet wśród czołowych polityków lewicy do ostatniego momentu można było wyczuć sceptycyzm wobec korzystnych sondaży. Sama formuła startu pod szyldem SLD wskazywała na niepewność, czy wynik przekraczający 8-procentowy próg (dla koalicji) jest w zasięgu. Ponad 12,5 proc. głosów to sukces, ale teraz przed politykami lewej strony schody. Nie ma gwarancji, że krucha konstrukcja oparta na trium wiracie Czarzastego, Biedronia i Zandberga przetrwa próbę czasu.
Wyniki pokazały relatywną słabość SLD, którego struktury zapewniły bazę startu lewicy i wokół których mają ogniskować się dalsze procesy integracyjne. Na poziomie symbolicznym dla Sojuszu bolesny jest fakt, że najwięcej głosów spośród kandydatów startujących do Sejmu z jego list uzyskali lider Razem Adrian Zandberg (ponad 140 tys.) i Krzysztof Śmiszek z Wiosny (ok. 43,5 tys.). Dopiero trzecim wynikiem (41,5 tys. głosów) może pochwalić się kandydatka SLD Małgorzata Sekuła -Szmajdzińska, która była liderką listy legnickiej, a szef Sojuszu, który startował z Sosnowca, z wynikiem 31,2 tys. głosów znalazł się w tym rankingu dopiero na miejscu dziewiątym.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.