Dziennik Gazeta Prawana logo

Upiory w szufladzie repolonizacyjnej PiS

8 lipca 2019

P omysł przemeblowania rynku mediów pojawia się w debacie publicznej od początku tej kadencji. Politycy partii rządzącej co pewien czas podnoszą go w coraz to nowych wersjach. Od kilku lat nie zmienia się tylko jedno: nader czytelna intencja podporządkowania sobie mediów prywatnych, by tak jak te publiczne życzliwie przedstawiały władzę, a w czarnych barwach opozycję. Plany utemperowania tych tytułów prasowych, stacji radiowych i telewizyjnych oraz serwisów internetowych, które uparcie trzymają się zasady krytycznej oceny całej sceny politycznej, funkcjonują pod dwoma hasłami: repolonizacji lub, w wersji eufemistycznej, dekoncentracji. Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński przyznał niedawno w radiowej Trójce, że jego resort ma „pewne projekty” dekoncentracyjne, które „czekają na swój polityczny czas”. Zajrzyjmy więc do szuflady z pomysłami PiS na media.

Najbardziej chwytliwe dla elektoratu Prawa i Sprawiedliwości jest hasło repolonizacji wpisujące się w narodową narrację. Uwypukla się wtedy obce pochodzenie kapitału finansującego „złe” media. Ponieważ są własnością zagranicznych koncernów, nie myślą po polsku – i dlatego krytykują rząd. Trzeba je więc oddać narodowi, a wtedy zmienią ton. Narzędziem repolonizacji miały być progi maksymalnego udziału kapitału zagranicznego w firmach medialnych. Nieoficjalnie mówiło się o pułapach 15-, najwyżej 20-procentowych. Projekt marzenie.

Pozostało 85% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.