Kropka nad „i” w pojęciu tupolewizm
N ie znałem instrukcji HEAD przed 10 kwietnia – mówi na nagraniu osoba, która organizowała i odpowiadała za loty rządowymi samolotami najważniejszych osób w państwie. – Nie czytałem jej, bo przyszedł minister i powiedział: „Weź, podpisz tutaj, bo pilne” – dodaje. Wyjaśnienia szefa kancelarii premiera Donalda Tuska przed komisją Millera były niejawne przez dziewięć lat. Tymczasem słowa Tomasza Arabskiego powinny być powszechnie znane już w 201 0 r . Wysokiej rangi urzędnik w przystępny sposób wykłada w nich zjawisko, które na łamach DGP określiliśmy mianem tupolewizmu. Swoimi słowami mówi o chorobie, która toczy Polskę niezależnie od tego, kto akurat sprawuje władzę.
Tomasz Arabski nie znał instrukcji. Minister obrony Tomasz Siemoniak wręcz przeciwnie. Dokument czytał. W 2013 r. podpisał się pod zreformowaną instrukcją, w której figurowało nieistniejące w polskim systemie konstytucyjnym, lecz powszechnie znane w byłym ZSRR stanowisko pierwszego wiceprezesa rady ministrów. Ekipa PiS była jeszcze bardziej kreatywna. Szefowa kancelarii premier Beaty Szydło – Beata Kempa, po materiale DGP o powrocie rządu embraerem z Londynu mówiła w grudniu 2016 r. o dwóch instrukcjach HEAD – jawnej i tajnej. Cywilnej i bliżej nieokreślonej. Z pełną powagą wersję tę podtrzymywał ówczesny rzecznik rządu Rafał Bochenek.
W podobnym porządku była prowadzona w dniu katastrofy rozmowa telefoniczna Radosława Sikorskiego z urzędnikami MSZ. Ówczesny minister spraw zagranicznych prosi w niej o wysłanie na służbowy e-mail informacji o osobach z samolotu, który spadł niedaleko lotniska Smoleńsk Północny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.