Cała władza jest w Warszawie, a powinna być w Polsce
W tym roku będzie jeszcze wiele kopania się po kostkach i wymyślania sobie od najgorszych. Jednak to nie jest zwykły sezon głosowań, bo w tym roku przypada 30. rocznica wyborów, które określiły ramy trwającego do dziś konfliktu między głównymi siłami obradującymi przy Okrągłym Stole. Niektórzy twierdzą, że to spór geriatryczny i zanikający wraz z wymieraniem głównych aktorów. Nie zgadzamy się z tym, bo cały czas pojawiają się ich następcy. By przerwać ten proces, trzeba zmienić repertuar – należy na nowo zdefiniować konflikt. Od tego zależy, czy Polska przetrwa jako państwo i czy Polacy będą mieli coś do zaproponowania światu.
Jak kanie dżdżu łakniemy tego, by partie na poważnie zajęły się naprawą kraju. Bo bez względu na opcję polityczną, z którą sympatyzujemy, czujemy, że zabrnęliśmy w ślepy zaułek – pokazują to m.in. niskie wskaźniki zaufania do instytucji państwa. A to one, nie ugrupowania, bronią prawa i naszych wolności.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.