Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy zakaz handlu w niedzielę będzie „do ruszenia”? Wybory coraz bliżej...

Z a niecały miesiąc minie rok od wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. Wiele wskazuje na to, że powodów do świętowania pierwszej rocznicy nie będzie. Wśród rządzących pojawia się raczej refleksja na temat skutków wdrożenia ograniczeń. Bilans nie jest wcale jednoznaczny. Z niektórych raportów wynika, że na ograniczeniach najwięcej tracą małe sklepy, a z innych – że wielkie galerie handlowe. Z kolei badania opinii publicznej wciąż wykazują równowagę między zwolennikami i przeciwnikami zakazu (choć zauważalnie zaczyna przybywać tych drugich). Te raporty podkreślają też zdezorientowanie społeczeństwa – stopniowe rozszerzanie zakazu na kolejne niedziele miało ułatwić dostosowanie się do nowych ograniczeń (co w dużej mierze się udało), ale jednocześnie spowodowało, że konsumenci nie wiedzą, która niedziela jest obecnie handlowa i czy będzie taka też w przyszłym roku. Nie można też pomijać jeszcze jednego wątku. Prawo nie może wywoływać poczucia kpiny, a ta ustawa (a więc także sam Sejm) została ośmieszona. Nie chodzi tu tylko o sieć „Żabka”, która sprytnie wykorzystała fakt, że jej placówki realizują też usługi pocztowe (i z tego powodu ustawa dopuszcza ich otwieranie w każdą niedzielę). Są przypadki, gdy nawet supermarkety otwierają placówki w niedziele, powołując się na jeden z 32 wyjątków przewidzianych od zakazu (np. sprzedaż kwiatów lub wyrobów tytoniowych). Nie wszyscy mogą to robić zgodnie z prawem, ale sam fakt, że robią, wiele mówi o jakości tych przepisów.

Nie dziwi więc, że tuż przed pierwszą rocznicą obowiązywania zakazu niejednoznaczne sygnały w tej sprawie wysyła sam rząd. Bo jak się okazuje, on – podobnie jak sami obywatele – nie ma jednolitej opinii w sprawie niedzielnego handlu. Początkowo głównym rozgrywającym ze strony rządowej w tej sprawie było Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W praktyce to ono w największym stopniu wpłynęło na ostateczny kształt obywatelskiego projektu w sprawie wolnych niedziel (przygotowanego przez NSZZ „Solidarność”). Ale od czasu prac nad ustawą w Sejmie wiele się zmieniło. Po pierwsze szefem rządu został Mateusz Morawiecki, któremu mentalnie bliżej chyba do Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (krytyka ograniczeń handlu) niż Solidarności (rozumianej jako obecnie działający związek zawodowy). Premier zapowiedział, że dokonywany jest przegląd skutków obowiązywania ograniczeń. Powołano też nowy resort – Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Jego szefowa Jadwiga Emilewicz (należąca do Porozumienia Jarosława Gowina) właśnie oznajmiła, że korekty w ustawie, które rozluźniłyby obecne obostrzenia w handlu, nie są wykluczone. To przejęcie funkcji rozgrywającego było widoczne w szczególności na przełomie 2017/2018 r. Resort pracy zapowiedział nowelizację ustawy, która miała zaostrzyć obecne ograniczenia. Poselski projekt w tej sprawie trafił do Sejmu w listopadzie i początkowo szybko ruszyły prace nad nim, ale nagle zostały wstrzymane.

Pozostało 63% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.