Rząd opóźnia budowę dróg, bo brakuje mu pieniędzy
ZABLOKOWANIE PRZETARGÓW da budżetowi 5 mld zł oszczędności, ale my poczekamy na obwodnice
Nie pojedziemy szybkimi trasami, które na Euro 2012 miały połączyć największe polskie miasta. Podróż z Gdańska do Warszawy czy z Poznania do Wrocławia długo jeszcze pozostanie drogą przez mękę.
Niektóre odcinki ekspresówek mogą powstać wiele miesięcy po mistrzostwach, bo rząd opóźnia podpisanie kilkunastu umów na ich budowę. Odkładane są rozstrzygnięcia przetargów aż na 20 odcinków dróg ekspresowych i obwodnic miast. Od czerwca Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przesuwa terminy na składanie ofert na budowę dwóch 37-kilometrowych odcinków S3 z Gorzowa do Nowej Soli. Szef giełdowej spółki zainteresowanej inwestycją mówi nam, że nic się nie dzieje w tej sprawie, chociaż od dawna firmy są gotowe do złożenia ofert.
Takich przypadków jest wiele więcej. Przeciąga się przetarg na budowę dwóch przeszło 50-kilometrowych fragmentów S7 z Elbląga do Olsztynka, nie mogą się doczekać rozstrzygnięcia inwestycje w obwodnice Radomia, Ostrowa Wielkopolskiego i Lublina.
GDDKiA twierdzi, że nie ma problemów z finansowaniem inwestycji. Ministerstwo Finansów dowodzi, że wydatki na nowe drogi od 1 sierpnia mogą przekroczyć 23 mld zł.
Policzyliśmy: od sierpnia do wczoraj drogowcy rozdali kontrakty na budowę 59,5 km autostrad oraz 45 km dróg ekspresowych w sumie za 3,7 mld zł. To niewiele. Przyczyną zwłoki jest dziura w budżecie. - Przetargi nie są rozstrzygane, ponieważ rząd chce oszczędzić - mówi Adrian Furgalski, ekspert branży infrastrukturalnej.
Ile państwo uciuła na drogowej wstrzemięźliwości? Tylko jedna nierozstrzygnięta inwestycja - 40-kilometrowy odcinek A1 z Łodzi do Tuszyna - jest warta 1,5 mld zł. Jeszcze więcej rząd zyskuje na blokowaniu przetargów na co najmniej 130 km ekspresówek; inwestycje miały ruszyć w 2010 r. Ponieważ średni koszt budowy drogi może sięgać nawet 36 mln zł, w budżecie zostanie nawet 5 mld zł.
To niemałe kwoty, które mogą przynajmniej częściowo zmniejszyć dziurę w budżecie. Problem jednak w tym, że przy okazji rząd blokuje inwestycje w infrastrukturę, które nakręcają gospodarkę. Takie pozorne oszczędności nie wyjdą nam na dobre.
Maciej Szczepaniuk
maciej.szczepaniuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu