Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowcy będą płacić za jazdę po obwodnicach

3 lipca 2018

RESORT INFRASTRUKTURY chce zarobić na obwodnicach 1,2 mld złotych. Pieniądze mają uratować planowane inwestycje drogowe

Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk ma bardzo ambitne plany budowy nowych dróg i autostrad. Problemem jak zwykle jest brak wystarczającej sumy pieniedzy. Dlatego minister powrócił do pomysłu zarabiania na obwodnicach autostradowych. Jednak zdaniem fachowców nie ma szans, by uzbierać z nich rocznie 1,2 mld zł.

Eksperci Zespołu Doradców Gospodarczych TOR wyliczyli, że w 2015 r. z elektronicznego systemu pobierania opłat od samochodów powyżej 3,5 tony za przejazd ponad 9 tys. km autostrad, dróg ekspresowych i krajowych do budżetu państwa wpłynie 3,3 mld zł. Trudno więc wyobrazić sobie, że opłaty z 250 km obwodnic przyniosłyby 1,2 mld zł. - Musiałyby być chyba dziesięciopasmowe i w pełni wykorzystane - mówi Adrian Furgalski, ekspert TOR-u. - Utrzymanie wszystkich dróg w Polsce kosztuje rocznie ponad 800 mln zł, a 860 km autostrad 82 mln zł. Aby więc uzyskać 1,2 mld zł z obwodnic, musiałyby z nich bić wodotryski - ironizuje dalej Furgalski.

Sprawa jest jednak poważna, bo wprowadzenie opłat na obwodnicach będzie oznaczało, że Warszawa, Kraków czy Wrocław, które budują obwodnice, nie mogą liczyć na rozładowanie ruchu w miastach. Niewielu kierowców będzie chciało dodatkowo płacić za przejechanie kilku kilometrów autostradą. Także ruch tranzytowy, który powinien omijać miasto, będzie w dużej mierze kierował się nadal darmowymi prowadzącymi przez nie trasami. A korki oznaczają straty dla kierowców.

- Po uwzględnieniu różnych czynników, takich jak benzyna czy opłaty środowiskowe, obliczyliśmy, że przeciętny mieszkaniec Warszawy, który dojeżdża do pracy samochodem, rocznie traci ok. 1000 zł na staniu w korkach - mówi Furgalski.

Jedynym rozwiązaniem tego problemu są właśnie obwodnice. Tyle że darmowe. Jako przykład tego, że system płatności na obwodnicach się nie sprawdza, podaje obwodnicę miasta Birmingham, która z tego powodu stoi prawie pusta.

Jednak Zbigniew Rynasiewicz (PO), przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury, broni Cezarego Grabarczyka. - Rozumiem myślenie ministra, któremu wszystko musi się w budżecie spinać - mówi poseł. - Jednak z opłat powinni być zwolnieni mieszkańcy metropolii, którzy na co dzień będą korzystać z obwodnic. Przecież po to są budowane, by odkorkować miasta.

Rynasiewicz podkreśla, że sprawa jest wciąż otwarta i będzie jeszcze dyskutowana m.in. podczas prac komisji. Tyle że rząd już w czerwcu zapewniał, że opłat nie będzie. Teraz do nich wraca.

- Na Zachodzie obwodnice są darmowe. Drogi płatne to te znajdujące się dalej od miast - mówi Furgalski.

Wiadomo już też, ile będziemy płacić za przejazd autostradami. Przejechanie kilometra ma kosztować 20 gr dla samochodów osobowych, a 46 gr dla ciężarówek.

Oznacza to, że chcąc przejechać osobówka autostradą A1 z Łodzi do Gdańska, zapłacimy w sumie ok. 59 zł na odcinku 295 km (tyle ma być gotowe na Euro 2012). Przy założeniu, że samochód spala na trasie ok. 6 l/100 km, opłata za autostradę stanowi trzy czwarte kosztów paliwa.

@RY1@i02/2010/201/i02.2010.201.000.006a.001.jpg@RY2@

Za przejazd tymi obwodnicami możemy wkrótce zapłacić

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.