Wielki poślizg superszybkiego pociągu
Szanse na budowę kolei dużych prędkości do 2020 r. są zerowe. Z informacji "DGP" wynika, że zmiana planów jest już przesądzona. Kolejarzy przerosły ogromne koszty projektu. Inwestycja powstanie, ale później
Końca budowy linii mającej połączyć Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem, liczącej łącznie ok. 450 km, można się spodziewać dopiero w 2030 r. - ustalił "DGP". To o 10 lat później niż oficjalnie obowiązujący termin zapisany w rządowej Strategii rozwoju transportu do 2020 r. Nawet Andrzej Massel, wiceminister infrastruktury ds. kolei, gorący orędownik budowy szybkiego pociągu w Polsce, przyznaje, że uruchomienie ultranowoczesnego połączenia w 2020 r. nie jest przesądzone.
- Na wiele pytań odpowie studium wykonalności, które otrzymamy w grudniu 2012 r. Dopiero na tej podstawie Rada Ministrów będzie podejmować strategiczne decyzje co do sposobu realizacji i źródeł finansowania inwestycji - mówi "DGP" Andrzej Massel. - Póki co obowiązuje jednak strategia transportowa z 2008 r. zakładająca uruchomienie kolei dużych prędkości w 2020 r. - zastrzega.
Przeciwko budowie "Y" (taki kształt na mapie ma linia przebiegająca z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia) protestuje część środowiska eksperckiego. - Budowa kolei dużych prędkości to polityczny kaprys - mówi Adrian Furgalski, dyrektor programowy Railway Business Forum, skupiającego firmy z branży kolejowej. - Szczególnie w sytuacji, gdy średnia prędkość pociągu pasażerskiego na liniach konwencjonalnych spadła w Polsce poniżej 80 km/godz., a towarowego wynosi niewiele ponad 20 km/godz. i jest jedną z najniższych w Europie - dodaje.
Wczoraj w Warszawie do jak najszybszej realizacji inwestycji namawiali polskich kolejarzy przedstawiciele branży z Francji, Japonii, Hiszpanii, Włoch i Niemiec. - Bez inwestowania w szybki pociąg kolej przegra wyścig z innymi gałęziami transportu: samochodami i lotnictwem - mówi Michel Leboeuf z Międzynarodowego Związku Kolei UIC.
Twierdzi, że budowa polskiej szybkiej linii, szacowana na 20 mld zł, opłaci się, bo możliwość szybszego przemieszczania się jest impulsem do rozwoju gospodarczego i społecznego. - Tak stało się we Francji - argumentował. Skąd wziąć pieniądze? - Najlepiej łączyć źródła: budżetowe, prywatne i unijne - mówi Michel Leboeuf. Przyznał jednak, że w Europie jak dotąd w systemie ppp nie powstał jeszcze żaden odcinek szybkiego pociągu. Polska nie może też liczyć na pieniądze z UE. Bruksela zakłada, że do 2020 r. w naszym kraju wspierać będzie jedynie prace przygotowawcze.
Polska Kolej Dużych Prędkości to całkowicie nowa linia, po której pociągi będą w stanie pędzić z prędkością 350 km/godz. z Warszawy do Poznania i Wrocławia. To element systemu szybkich połączeń, w skład którego wejdzie również modernizowana obecnie Centralna Magistrala Kolejowa (Warszawa - Śląsk). W 2014 r. z prędkością 220 km/godz. pomkną po niej zamówione przez PKP Intercity pociągi Pendolino. Do końca 2014 r. ukończona będzie również modernizacja trasy z Warszawy do Gdańska, po której pociągi na niektórych odcinkach będą jechać do 200 km/godz.
Unijna polityka transportowa zakłada, że do 2030 r. polski system powinien być już połączony z europejskimi szybkimi liniami. Na ten cel w przyszłym budżecie UE zaczynającym się w 2020 r. Komisja Europejska chce zarezerwować pieniądze. Pod względem inwestowania w najszybsze linie kolejowe Polska pozostaje w ogonie Europy. Najdłuższą siecią szybkiego pociągu dysponują Francuzi - blisko 2 tys. km. Takie połączenia, oprócz m.in. Anglików, Niemców, Belgów, Hiszpanów, Włochów mają jeszcze Rosjanie, Turcy, Szwajcarzy. Na świecie w szybką kolej najwięcej inwestują Chińczycy i USA.
@RY1@i02/2011/222/i02.2011.222.00000090b.803.jpg@RY2@
Jak szybki pociąg wpłynie na czas podróży koleją
Maciej Szczepaniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu