Kulminacja sześciolatków oznacza szkolne prowizorki
Rodzice martwią się nawarstwianiem roczników. Dla samorządów i szkół to powód do zadowolenia
Rząd chce zminimalizować obawy rodziców i zapewnia, że klasy skumulowanych roczników nie będą miały więcej niż 25 osób. Nie wspomina jednak, że będą to klasy f, g oraz h i na drugą lub trzecią zmianę. Co oznacza, że zimą część dzieci zacznie lekcje, gdy będzie się już ściemniać.
Ustawą mówiącą m.in. o 25 dzieciach w klasie ma się zająć dziś Sejm. Z realizacją tego postulatu nie powinno być kłopotu, bo już teraz w 92 proc. szkół klasy nie są liczniejsze. Ale to zastrzeżenie dotyczy jedynie nauczania początkowego.
- Wraz z przechodzeniem przez te roczniki kolejnych klas szkolnych będziemy świadkami wielkiej prowizorki. Być może przyczyni się to do spowolnienia tempa zwalniania nauczycieli, bo zwiększy się liczba uczniów. Ale z punktu widzenia dzieci prowizorki są zawsze tylko prowizorkami - podkreśla dr Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Łódzkiego. Potem klasy będą mogły być scalane w większe.
W dużych miastach realny jest powrót do wielozmianowości. - Obecne roczniki są dużo mniejsze, a nauka w Warszawie często odbywa się na kilku zmianach. To znaczy, że nowe dzieci musiałyby się uczyć na kolejnej: od godziny 20 do północy - ironizuje pani Monika Baran, mama dziewczynki z rocznika 2009, zaniepokojona takim scenariuszem. Jeszcze bardziej boi się jednak tego, że dzieci będą miały gorszy start - chodzi o przyjęcia do gimnazjum, szkoły średniej i na studia.
Ministerstwo Nauki zapewnia jednak, że nie powinno być kłopotów z miejscami na uczelniach. Jak wyjaśnia rzecznik resortu nauki Kamil Melcer, do początku przyszłej dekady, gdy sześciolatki trafią na studia, liczba studentów zmniejszy się z miliona sześciuset do około miliona dwustu. Jednak przyznaje, że skumulowane roczniki doprowadzą do dużej konkurencji na najbardziej atrakcyjnych kierunkach.
Podobnie będzie z sytuacją na rynku pracy. Na szczęście akurat kiedy dzieci z roczników 2008 i 2009 będą wchodziły na rynek pracy, z uwagi na kryzys demograficzny będzie on rynkiem pracownika, a nie pracodawcy.
Na samorządowcach harmonogram zmian nie robi wielkiego wrażenia, ponieważ sześciolatki zaczęły trafiać do pierwszych klas od 2009 r.
- Ze szkół będą wychodzić klasy poprzedników, które były liczniejsze. Z prognoz GUS wynika, że w najbliższych kilkunastu latach ubędzie dalszy milion dzieci w wieku szkolnym. Przesunięcie wieku szkolnego dobrze zrobi dzieciom, a dla gmin nie będzie to problemem - podkreśla Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.
Może nawet im pomóc, gdyż z powodu zmniejszającej się liczby uczniów samorządy muszą zamykać szkoły. - Gminy są zainteresowane pójściem sześciolatków do szkół. Przecież subwencję oświatową dostają na każde dziecko - dodaje Hanna Bada, zastępca przewodniczącego komisji edukacji Związku Miast Polskich.
Edukacyjny sukces bez odbierania dzieciństwa
Brak sztywnych systemów oceniania i sześciolatków w szkołach nie przeszkodził Finlandii we wspięciu się na szczyty światowych rankingów oceniających systemy edukacji. Fińscy uczniowie od lat niezmiennie zajmują czołowe pozycje w międzynarodowych testach PISA (Programme for International Student Assessment) przygotowywanych przez OECD.
Finowie odwrócili logikę zmian promowanych w krajach takich jak Polska. Dziecko w Finlandii zaczyna naukę dopiero w wieku 7 lat. Nie ma też gimnazjów i uczenia pod testy.
Edukacja przez pierwsze sześć lat szkoły podstawowej odbywa się w myśl zasady "nauczyć, jak się uczyć", bez przeładowywania ucznia danymi. Podstawówka trwa 9 lat.
Później dobrowolnie uczeń - już 16-letni - może się zdecydować na trzyletnią szkołę, która jest odpowiednikiem polskiego liceum. Kończy się ją w wieku 19 lat państwowym egzaminem.
Do 16. roku życia dziecka liczba egzaminów jest znikoma. Wszyscy bez względu na umiejętności uczą się w tych samych grupach liczących po kilkanaście osób, a różnice między poziomem ich wiedzy są tu najmniejsze na świecie - wynika z badań OECD.
Nino Dżikija
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.00000030c.803.jpg@RY2@
Sześciolatki: jak chodzą i jak pójdą do I klas
Współpr. Janusz Kowalski
Tomasz Żółciak
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu