Alfa, Delta i Omega lubelskiej multikulti
Polski student w Lublinie co miesiąc wydaje na życie 550 zł, ten z Ukrainy ok. 1000 zł. A już "zagraniczniak" studiujący medycynę wydaje ponad 3000 zł. Nic dziwnego, że Lublin hołubi prawie 6 tys. cudzoziemskich studentów
Podobno "numer na Oczki" nie jest już tak popularny w Lublinie jak jeszcze kilka lat temu. Ale nadal zdarzają się sprytni taksówkarze, którzy gdy "świeżak" z zagranicy prosi o kurs do akademików na ul. Chodźki, wiozą go na ul. Oczki - adres wymawiany jest w łamanej polszczyźnie, więc można się pomylić. A że Oczki to drugi koniec miasta, to potem kasują jeszcze za odwiezienie już we właściwe miejsce. Jednak dziś znacznie częściej można spotkać taksówkarzy, którzy pilnują rozkładów jazdy pociągów oraz kursów lotów i całymi grupami podjeżdżają na dworzec oraz lotnisko, gdy przybywa kolejna grupa studentów z zagranicy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.