Dziennik Gazeta Prawana logo

Uczelnie się wyludniają

30 czerwca 2018

Spada nie tylko liczba studentów, lecz także nauczycieli akademickich. Niż może nie podnieść jakości kształcenia w szkołach wyższych, na co liczył rząd

Tylko w ciągu jednego roku liczba nauczycieli akademickich spadła o 2,2 tys. Natomiast przez ostatnie cztery lata kadra akademicka w sumie skurczyła się już o 5 tys. osób. Ta nowa tendencja zdaniem ekspertów jest spowodowana trudną sytuacją w szkołach wyższych. Tak wynika z raportu, który został przygotowany przez prof. Jerzego Wilkina na zlecenie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP). Wnioski, które z niego płyną, zostaną omówione w przyszłym tygodniu na debacie zorganizowanej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Ilość vs. jakość

Niż demograficzny, który potrwa przynajmniej do końca tej dekady, miał być szansą dla uczelni na poprawę jakości kształcenia. - Spadek liczby studentów w szkołach wyższych powinien być wykorzystany do zwiększenia roli aktywnych form nauczania i zmniejszenia grup studenckich, a z drugiej strony do umożliwienia nauczycielom akademickim większego zaangażowania się w prowadzenie badań naukowych - uważa prof. Jerzy Wilkin.

Pod warunkiem jednak że liczba pracowników akademickich nie będzie maleć. Tymczasem z raportu przygotowanego dla KRASP wynika, że wiele wydziałów i uczelni w obliczu trudności finansowych w polityce kadrowej stosuje przede wszystkim cięcia. Następstwem tego jest zwiększanie liczebności grup ćwiczeniowych i seminaryjnych, powiększanie pensum dydaktycznego i ograniczanie możliwości wyboru przez studentów zajęć na innych wydziałach.

Co prawda liczba studentów przypadająca na jednego nauczyciela akademickiego spada. Średnio jest ich obecnie 16, a jeszcze kilka lat temu było 19. - W praktyce na niektórych uczelniach nie widać jednak jeszcze skutków odzwierciedlających te dane. Wynika to z tego, że są one obarczone błędem - wyjaśnia prof. Jerzy Wilkin. Uzupełnia, że przed 2011 r. zdarzało się, iż jeden student kształcący się na kilku kierunkach był liczony dwukrotnie, a to zawyżało liczbę osób przypadającą na jednego wykładowcę.

- Warto również wskazać, że liczba studentów przypadająca na jednego nauczyciela akademickiego diametralnie się różni na poszczególnych kierunkach. Przykładowo na artystycznych jest ich zaledwie czterech. Z kolei zdarza się, że na studiach ekonomiczno-społecznych na jednego profesora przypada 180 osób - informuje prof. Marek Rocki, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Zatem na niektórych fakultetach niekorzystne tendencje w ostatnich latach jeszcze bardziej się nasiliły i w efekcie trzeba było na nich poszerzać grupy ćwiczeniowe. Z raportu wynika ponadto, że jakość nauczania na uczelniach spada jeszcze z jednej przyczyny.

- Rywalizacja o studentów między placówkami publicznymi i niepublicznymi, jak i między uczelniami publicznymi i ich wydziałami prowadzi do zmniejszania wymagań stawianych studentom, łagodzenia kryteriów egzaminacyjnych i wydłużania okresów rozliczeń z przebiegu studiów. Po prostu szkoły przyjmują prawie każdego i zależy im na utrzymaniu ich liczby - wskazuje prof. Jerzy Wilkin.

Zdaniem ekspertów jeżeli w szkolnictwie wyższym nie uda się zapobiec niekorzystnej tendencji odpływu kadry akademickiej - m.in. z uwagi na jej starzenie się - wkrótce może powstać luka pokoleniowa. Już obecnie liczba profesorów zatrudnionych na uczelni spadła o kilkaset.

- Mnie najbardziej niepokoi odchodzenie młodych talentów. Najzdolniejsi naukowcy wybierają pracę w gospodarce. Trudno ich przekonać, aby zostali, kiedy tam pensje są kilkakrotnie wyższe niż na uczelniach - podkreśla prof. Andrzej Jajszczyk z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Dodaje, że odpływ jest szczególnie wyraźny w naukach innowacyjnych, takich jak informatyka i telekomunikacja - są one najbardziej zagrożone luką pokoleniową - uważa prof. Andrzej Jajszczyk.

Myślenie życzeniowe

KRASP ma pomysły, jak zahamować niekorzystne tendencje w szkolnictwie wyższym. - Jest oczywiste, że wzrost jakości kształcenia zależy w pierwszej mierze od liczby, kwalifikacji i kompetencji kadry naukowo-dydaktycznej. Na to potrzebne są większe fundusze, które powinny m.in. służyć systematycznemu podnoszeniu wynagrodzeń, przy ciągłym doskonaleniu mechanizmów doboru, selekcji i oceny akademików - stwierdza prof. Jerzy Wilkin.

Poza zwiększeniem budżetowych środków na szkolnictwo wyższe i naukę KRASP wnioskuje również o zmianę zasad finansowania uczelni. Resort nauki dostrzega problem i jedną ze swoich tematycznych debat poświęci temu zagadnieniu. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest otwarte na postulaty środowiska akademickiego.

Wśród wniosków, które płyną z raportu, niektóre dotyczą zasad wyliczania dotacji budżetowej dla uczelni publicznej. W ocenie KRASP w ten algorytm powinien być wbudowany mechanizm przeciwdziałający spadkowi poziomu finansowania w związku ze spadkiem liczby studentów stacjonarnych. Pozwoli to na stopniowe wyrównywanie ogromnej luki między Polską a krajami Unii Europejskiej, jeśli chodzi o poziom publicznych wydatków na jednego studenta w szkolnictwie wyższym.

- Bez istotnego wzrostu tego finansowania mówienie o znaczącej poprawie poziomu kształcenia pozostaje w znacznym stopniu wishful thinking, czyli myśleniem życzeniowym - podkreśla prof. Jerzy Wilkin.

Ponadto akademicy chcą, by środki dla uczelni były przyznawane na kilka lat, a nie jedynie na rok, jak jest obecnie. Dzięki temu będą mogły się do nich elastycznie i skutecznie dostosować, także poprzez poszukiwanie alternatywnych, prywatnych źródeł finansowania swej aktywności dydaktycznej. W ocenie ekspertów szkodliwy, a także utopijny jest pogląd, że nowe, pozabudżetowe źródła finansowania będą substytutem dla finansowania publicznego.

- Mówiąc o szkodliwości, mamy przede wszystkim na myśli to, że zbyt duże uzależnienie od finansowania prywatnego może skutkować nieakceptowalnym ze społecznego punktu widzenia ryzykiem utraty trwałości finansowej, jak i zagrożeniem dla autonomii i wiarygodności społecznej uniwersytetów i innych akademickich szkół wyższych - wynika z raportu.

Uczelnie przyjmują prawie każdego i zależy im na utrzymaniu liczby studentów

@RY1@i02/2015/114/i02.2015.114.18300080a.803.jpg@RY2@

Akademików coraz mniej

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.