Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Licytacja z oszustem

26 czerwca 2018

NA ALLEGRO dochodzi do coraz bardziej wyrafinowanych wyłudzeń pieniędzy. Na słupa, na fotkę i na dopisek

Cegła w paczce zamiast zamówionego towaru - sztandarowy kant na portalach aukcyjnych - przechodzi do historii. Oszuści wiedzą, że takie numery są łatwe do udowodnienia, a sprawcę można szybko wyśledzić. Pomysły są dziś bardziej finezyjne, ale równie bolesne dla oszukanych.

Przykładem jest firma Import-mixx, która w serwisie Allegro wystawiła żarówki diodowe po 10 złotych sztuka przy opcji "kup teraz". Koszt przesyłki podany w opisie aukcji: 15 złotych. Dopiero po wczytaniu się widać klauzulę: koszt wysyłki dotyczy jednej sztuki towaru. Import-mixx do czasu, gdy internauci zaczęli się wzajemnie ostrzegać przed tą aukcją, sprzedał blisko 200 żarówek, czyli na produkcie zarobił 2 tysiące złotych, a na opłacie za jego dostarczenie kolejne 3 tysiące.

Inny sprzedawca, oferujący IPhonea 4, także małym drukiem ukrytym na rozbudowanej stronie produktu podawał informację o tym, że aukcja dotyczy nie samego aparatu, ale jego zdjęcia. Następny kilka tygodni temu doliczał sobie do każdej bluzki i spódnicy koszt pakowania - 20 zł od sztuki - i też zawiadamiał o tym małą czcionką.

Coraz więcej przypadków oszustw w handlu internetowym trafia zarówno do administratorów serwisów, jak i na policję. Właśnie z policyjnych danych wynika, że w 2010 r. popełniono z użyciem internetu 7504 przestępstwa, rok wcześniej było ich 5,8 tysiąca, a w 2008 roku zaledwie 3,9 tysiąca. Trzy czwarte z tego to przestępstwa gospodarcze, z których większość stanowią właśnie oszustwa i wyłudzenia internetowe.

Pełnych danych i skali oszustw nikt nawet nie próbuje policzyć, bo wraz z popularyzacją aukcji internetowych (tylko w ciągu minionego weekendu na 10 najważniejszych serwisach działających na polskim rynku złożono ponad 20 mln ofert) coraz trudniej jest je kontrolować. Allegro, które z blisko 200 mln aukcji w ubiegłym roku jest potentatem, ostrzega, że w takim natłoku administratorom nie zawsze udaje się samodzielnie wychwycić oferty oszukańcze lub nieetyczne.

- Tu wiele zależy od samych internautów i ich społecznej odpowiedzialności. Gdy nas zawiadamiają o nieuczciwych chwytach, zawsze reagujemy - zapewnia Magdalena Krukowska z Allegro.

Tyle że i sami poszkodowani klienci nie zawsze potrafią ocenić, czy padli ofiarą oszustwa, czy własnej głupoty. Nawet eksperci mają problemy z oceną takich przypadków. Wprawdzie prawnicy uważają, że ukrycie prawdziwych kosztów transakcji może być uznane za celowe wprowadzenie w błąd kupującego i tym samym być podstawą do zerwania takiej umowy, ale istnieją tu zastrzeżenia.

- Błąd taki musi być istotny, a istotność oznacza stan uzasadniający twierdzenie, że gdyby kupujący nie działał pod wpływem błędu, to nie przyjąłby danej oferty - tłumaczy Katarzyna Orzeł z kancelarii Chabasiewicz, Kowalska i Partnerzy.

Taka interpretacja sprawia, że wielu oszukanych dla świętego spokoju płaci nieuczciwym sprzedawcom i nawet nie zgłasza przestępstwa.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.