Bez policji municypalnej bezpieczniej
Południe Europy traktuje strażników jak drogówkę bis. Na północy kontynentu nie znają pojęcia straży miejskiej
Odkąd pojawiły się fotoradary, samorządy zaczęły traktować strażników miejskich jako poborców mandatów za przewinienia drogowe. Zamiast np. patrolować ulice, parki i podwórka, strażnicy najczęściej ujawniają wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji (czasem kosztem efektywności na innych polach, na co zwróciła uwagę w marcu 2011 r. Najwyższa Izba Kontroli).
- Tam, gdzie straż działa źle, mieszkańcy powinni mieć możliwość jej rozwiązania. Ale z całą pewnością nie powinniśmy znosić straży miejskich w całej Polsce - mówi DGP dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, członek Komisji Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego działającej od listopada 2010 do maja 2013 r. DGP przeanalizował, jak działają formacje straży miejskich w Europie.
Zadania drogówki dublują głównie straże miejskie w krajach południa Europy - w Hiszpanii i we Włoszech. We Francji strażnicy mają nawet prawo do sprawdzania trzeźwości kierowców. W przypadku przestępstw mają obowiązek zawiadomienia policji państwowej. W Szwajcarii ich uprawnienia różnią się w zależności od kantonu. W niektórych zajmują się tylko sprawdzaniem opłat za parkowanie, ale już w Zurychu mają uprawnienia podobne do policji.
Instytucja straży miejskiej jest za to nieznana w krajach nordyckich. Doktor Lars Holmberg z Uniwersytetu w Kopenhadze tłumaczy to wysokim poziomem usług publicznych i zaufaniem do policji. - Nasze miasta są też bardzo bezpieczne, więc potrzeba ustanowienia takich formacji nie jest paląca - mówi DGP kryminolog.
W Polsce od kilku lat trwa dyskusja o tym, jak ma wyglądać funkcjonowanie straży miejskich i gminnych oraz czy w ogóle taką formację powinniśmy utrzymywać. Jak informowaliśmy w maju zeszłego roku, od października 2011 r. komendanci straży miejskich - z nieoficjalnym przyzwoleniem prezydentów największych miast - pracowali nawet nad projektem ustawy o powołaniu policji municypalnej. Strażnicy mieli być wyposażeni w broń palną, dostać prawo prowadzenia kontroli osobistej i nakładania mandatów w szerszym niż dzisiaj zakresie. Wszystko w imię zwiększenia efektywności działań tej formacji. Koszty dostosowania straży (szkolenia, wyposażenie) w 12 największych polskich miastach nie powinny były przekroczyć 20 mln zł. Projekt trafił do szuflady.
We wczorajszym tekście "Płacz i płać za straż miejską" w infografice pojawił się błąd. Wydatki budżetowe Gdańska na ten rok wyniosą ok. 2,9 mld zł, co oznacza, że wydatki na straż miejską pochłoną nie 1 proc., ale ok. 0,6 proc. budżetu. Za pomyłkę przepraszamy.
@RY1@i02/2013/123/i02.2013.123.00000040f.802.jpg@RY2@
Rigamonti/Reporter
Poborca mandatów to drugie imię strażnika miejskiego
Tomasz Żółciak
Jakub Kapiszewski
Jak zarządzać miastem bez straży miejskiej. Ściąga dla prezydentów i burmistrzów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu