Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeden wódz, jeden rozkaz, natychmiastowy efekt

27 czerwca 2018

Baza wojskowych sił natychmiastowego reagowania NATO umieszczona na terenie Polski poprawi bezpieczeństwo kraju. Jednak nasze zaangażowanie się w wojnę z Państwem Islamskim już niekoniecznie

Na szczycie NATO w Walii zdecydowano o powołaniu tzw. szpicy NATO, czyli sił błyskawicznego reagowania. Sojusz będzie też aktywnie powstrzymywać dżihadystów z Państwa Islamskiego oraz pomoże finansowo Ukrainie (chodzi o kwotę 15 mln euro).

Nie szybko, a natychmiast

Szpicę NATO ma stanowić 5 tys. żołnierzy, którzy będą zdolni do działania w ciągu dwóch do pięciu dni od otrzymania rozkazu. W skład kontyngentu na pewno wejdą żołnierze Stanów Zjednoczonych, z dużym prawdopodobieństwem także Brytyjczycy i Francuzi. Jak stwierdził brytyjski premier David Cameron, dowództwo tych sił powinno się znaleźć w Polsce. - Trudno było oczekiwać, że ta jednostka powstanie gdzie indziej. Polska jest liderem militarnym i częściowo politycznym regionu - stwierdza Mariusz Cielma, redaktor naczelny portalu DziennikZbrojny.pl. - Szpica to reforma tego, co funkcjonuje obecnie. W NATO mamy siły odpowiedzi, które funkcjonują od 11 lat i jest ich ok. 20 tys. W tych siłach jest 13 tys. żołnierzy sił szybkiego reagowania, ale one są w Teksasie. Teraz mają powstać siły natychmiastowego reagowania, w skład których wejdą wojska ciężkie, specjalne oraz elementy lotnicze i morskie - dodaje analityk.

Podstawowa różnica jest jednak taka, że dotychczas o użyciu tych sił decydowali wspólnie przedstawiciele 28 krajów. A wojska były wykorzystywane np. do zabezpieczenia olimpiady w Atenach czy pomagały ofiarom trzęsienia ziemi w Pakistanie. Teraz o wykorzystaniu tych kilku tysięcy żołnierzy natychmiastowego reagowania decydował będzie głównodowodzący sił NATO, którym obecnie jest głównodowodzący sił amerykańskich w Europie gen. Philip Breedlove. Decyzje przejdą z rąk polityków kilkudziesięciu krajów o różnych interesach politycznych w ręce generała kraju, który przed użyciem siły się nie waha.

Bezpieczniej i groźniej

- Fakt, że w Polsce powstaną także bazy tych sił, w których magazynowane będą paliwo, amunicja czy sprzęt, pozwoli w krótkim czasie na przerzucenie większych oddziałów. One od razu będą miały zaplecze, tak więc będą zdolne do natychmiastowego działania - wskazuje Wojciech Lorenz, analityk ds. bezpieczeństwa w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

- To, że będą tu bazy, ma także znaczenie prestiżowe. Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem jakichkolwiek obcych baz wojskowych w Polsce. Ale przyjmuję argumenty tych, którzy twierdzą, że to może zwiększać nasze bezpieczeństwo - stwierdza profesor Piotr Balcerowicz, analityk międzynarodowy. - Będą one też miały wymiar ekonomiczny, z którego będzie korzystała ludność lokalna. Ale to oczywiście rodzi też potencjalne konflikty i utarczki z obcymi żołnierzami - dodaje.

Z drugiej strony takie bazy w przypadku konfliktu są naturalnym celem, w który uderzają obce wojska. Co istotne, nie jest to stała obecność wojskowa. - NATO wciąż zostawiło sobie możliwość stworzenia tego typu baz w Europie Środkowo-Wschodniej. Chodzi o to, by mieć możliwość odpowiedzi Rosji. By mieć środek nacisku, a nie puste słowa - komentuje Wojciech Lorenz.

Drugą ważną kwestią poruszoną w Walii jest zaangażowanie przeciw ekstremistom z Państwa Islamskiego. Choć Polska jeszcze oficjalnie nie zadeklarowała swojego udziału w działaniach na północy Iraku, to oczekiwania sojuszników, szczególnie Amerykanów i Brytyjczyków, mogą zaważyć na tym, że w ten konflikt się zaangażujemy. Gdyby do tego doszło, prawdopodobnie dojdzie do użycia żołnierzy sił specjalnych, którzy mają doświadczenie z misji w Iraku. Być może także samolotów transportowych. - Wysłanie samolotów F-16 wymagałoby dużej odwagi politycznej - mówi Mariusz Cielma.

Dżihad nie nad Wisłą

Czy polskie zaangażowanie w Iraku może zwiększyć zagrożenie atakami terrorystycznymi nad Wisłą? - To nie będzie miało większego znaczenia dla faktycznego bezpieczeństwa w Polsce. By doszło do zamachu, musiałaby powstać komórka terrorystyczna. Ku temu są potrzebne społeczne warunki: mniejszość muzułmańska, wśród której jest np. dużo bezrobotnych - ocenia Piotr Balcerowicz. Dodaje, że tego typu ryzyko istnieje w Wielkiej Brytanii (liczna mniejszość Pakistańczyków), we Francji (Arabowie) czy w Niemczech (Turcy). - W naszym kraju takiego podkładu społecznego nie ma, a muzułmańska społeczność Tatarów jest doskonale zasymilowana - dodaje Balcerowicz. Jego zdaniem pojawienie się Państwa Islamskiego jest najpoważniejszym zagrożeniem dla bezpieczeństwa od końca drugiej wojny światowej. - Ich organizacja ma ogromny potencjał propagandowy, militarny i gospodarczy. Oni mogą się rozwijać. Dopuszczenie do ich rozwoju może oznaczać przyzwolenie na zwiększenie zagrożenia w Polsce.

Większe zagrożenie widzi były funkcjonariusz Agencji Wywiadu Michał Hola. - Każde zaangażowanie polskich sił może nieść ze sobą w konsekwencji wzrost poziomu zagrożenia terrorystycznego. Tak samo było z misjami w Iraku i Afganistanie. Kiedyś faktycznie nie było u nas zaplecza dla muzułmańskich terrorystów. Ale teraz w dużych miastach jest coraz więcej cudzoziemców z krajów islamskich - stwierdza ekspert.

Na pewno zagrożenie w Polsce jest mniejsze niż w Wielkiej Brytanii czy Norwegii. Wiadomo, że wśród ochotników armii Państwa Islamskiego jest co najmniej kilkuset bojowników z tych krajów. O to, czy są wśród nich Polacy, dowiadywaliśmy się w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - Sytuacja dotycząca obywateli RP i innych krajów UE udających się na Bliski Wschód, by wziąć udział w walkach, jest na bieżąco monitorowana - odpowiada ppłk Maciej Karczyński, rzecznik ABW. - Każda pojawiająca się informacja o osobie mogącej przebywać na terenie tych państw, a związanej z Polską, jest na bieżąco weryfikowana. Na chwilę obecną nie ma potwierdzonych danych o Polakach biorących udział w walkach na Bliskim Wschodzie.

@RY1@i02/2014/173/i02.2014.173.00000040a.802.jpg@RY2@

Kacper Pempel/Reuters/Forum

Polscy żołnierze od wielu lat biorą udział w operacjach razem z siłami Sojuszu

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.