Co nam zostanie po Afganistanie
Udział w misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie miał nam zagwarantować intratne kontrakty i korzyści polityczne. Ale musimy się zadowolić lepszym sprzętem i wyższymi umiejętnościami naszych żołnierzy
- W 2003 roku na pierwszej zmianie w Iraku spawaliśmy specjalne stelaże, między które wkładaliśmy worki z piaskiem. Wszystko po to, aby mieć lepszą ochronę przed ostrzałem w naszych starach. Honkery też się do niczego nie nadawały. Jeździliśmy na wielkie złomowisko wojskowe, cięliśmy stary sprzęt i doklejaliśmy go do naszych pojazdów jako pancerz - wspomina ppłk Tomasz Biedziak, zastępca dowódcy XIV zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Obecnie stacjonuje w Ghazni w Afganistanie (to jego szósta misja) i nie ma wątpliwości, że od tamtego czasu mnóstwo się zmieniło, jeżeli chodzi o wyposażenie naszych wojsk. W wielu aspektach nie odstaje ono od tego, jakim się szczycą nasi amerykańscy sojusznicy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.