Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Caracale odleciały. Mielec i Świdnik rozwiną skrzydła

28 czerwca 2018

OBRONNOŚĆ Rozmowy o offsecie w Ministerstwie Rozwoju zakończono. Konkurencja Airbusa może zacierać ręce

- Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters związanej z kontraktem na zakup śmigłowców wielozadaniowych Caracal dla polskiej armii - poinformowało Ministerstwo Rozwoju, które prowadziło rozmowy z francuskim koncernem Airbus. Wczoraj sprawę precyzował wiceminister obrony Bartosz Kownacki. - Chcieliśmy, żeby offset był zrealizowany rzetelnie, z korzyścią dla polskiej gospodarki. Wielokrotnie powtarzałem: jeżeli sam przetarg jest średnio opłacalny dla Polski - bo to trzeba było podkreślać - to chcemy to sobie rekompensować offsetem tak, żeby móc powiedzieć, kiedy będziemy podpisywali umowę: "To był dobry interes dla państwa polskiego". No, niestety takim się nie okazał - mówił polityk w rozmowie z RMF FM.

O tym, że te rozmowy zakończą się niepowodzeniem, mówiło się od dawna, ale polska strona wolała, by to Francuzi wstali od stołu. Ciekawe wydają się kulisy zakończenia tych rozmów i to, że nastąpiło to właśnie wczoraj, bo jeszcze dwa dni wcześniej Ministerstwo Rozwoju potwierdzało, że je prowadzi. Jak mówi nam osoba bliska MON, na zerwanie negocjacji złożyły się dwie rzeczy. W sobotę w "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł sugerujący niejasne powiązania między ministrem Antonim Macierewiczem a amerykańskim koncernem UTC, byłym właścicielem PZL Mielec. Kierownictwo resortu zaczęło podejrzewać Francuzów o nieczystą grę. Z kolei już po weekendzie do MR trafił list z kolejną aktualizacją propozycji Airbusa, która jednak, mimo że lepsza niż poprzednio, była poniżej polskich oczekiwań. Tak więc minister Macierewicz i jego najbliżsi współpracownicy zareagowali impulsywnie. Za tym, że te wydarzenia mogły przebiegać w ten sposób, przemawia m.in. to, że komunikat na ten temat ukazał się na stronie Ministerstwa Rozwoju dopiero po godz. 19 i nawet nie zorganizowano specjalnej konferencji prasowej. Zaskoczeni byli również wszyscy trzej producenci śmigłowców, którzy oficjalnie nie komentują sprawy.

Wiadomo jednak, że teraz konkurenci Airbusa: należące do włoskiego koncernu Leonardo PZL Świdnik i do amerykańskiego Lockheed Martin PZL Mielec mogą z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. Wiele wskazuje, że to Amerykanie na tym zamieszaniu skorzystają najbardziej. Jeden z możliwych scenariuszy przewiduje, że kupione zostaną dozbrojone właśnie blackhawki z Mielca oraz śmigłowce Głuszec ze Świdnika. Zamówienie tych drugich jest stosunkowo łatwe proceduralnie, ponieważ cztery takie śmigłowce Wojsko Polskie już kupiło. Zapewne brany pod uwagę będzie też wariant zamówienia w trybie ze względu na występowanie podstawowego interesu państwa, być może już z innymi wymaganiami niż dotychczas - wtedy da się to prościej uzasadnić. Resort obrony jest w tym momencie jednak pod ścianą, ponieważ może mieć trudności z realizacją budżetu, a podpisanie tej umowy przed 1 stycznia 2017 r. pozwoliłoby przelać zaliczki jeszcze z budżetu tegorocznego.

Palącym problemem pozostaje to, że do patrolowania polskiego Wybrzeża Polska ma wciąż tylko jeden śmigłowiec. Ze względu na potrzeby w pierwszej kolejności powinny być kupowane właśnie takie maszyny.

@RY1@i02/2016/194/i02.2016.194.000000700.801.jpg@RY2@

U.S. Air Force

Wiele wskazuje na to, że MON kupi blackhawki z Mielca i Głuszce ze Świdnika

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.