Minister słowem silny
Wbrew obietnicom Antoni Macierewicz nie zrobił rewolucji w MON. Radykalna zmiana dotyczy niewielkiej części resortu. Reszta to gesty i celebra
Zaczęło się niczym w filmie Hitchcocka, od trzęsienia ziemi. Natychmiastowe, tuż po przejęciu władzy, odwołanie szefów służb specjalnych i komendanta Akademii Obrony Narodowej generała Bogusława Packa. Później napięcie rosło: nocny najazd na tworzone centrum ekspercko-szkoleniowe NATO ds. kontrwywiadu. Głośna deklaracja na posiedzeniu sejmowej komisji obrony, w której minister Antoni Macierewicz stwierdził, że kontrakt na Wisłę, czyli tarczę antyrakietową, "nie istnieje". Później były wstrząsające opowieści o tym, jak to minister czyści tych, którzy "nosili brązowe buty", czyli załapali się na służbę w Ludowym Wojsku Polskim. Miano ich niemal łapać na korytarzach resortu przy Niepodległości.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.