Co zobaczył Wacław Berczyński
Doradca szefa MON miał dostęp do ok. 10 proc. dokumentacji postępowania na śmigłowce, np. spełnienia warunków taktyczno- -technicznych
Były szef podkomisji smoleńskiej w styczniu ubiegłego roku poprosił Inspektorat Uzbrojenia o przekazanie dokumentacji dotyczącej postępowania na śmigłowce wielozadaniowe i w odpowiedzi na jego prośbę przekazano mu nieco ponad 10 tys. stron liczącej ponad 100 tys. stron dokumentacji. Co w niej było? Ok. 700 stron liczyło zaproszenie do składania ofert wraz ze zmianami ich treści. Były to pisma, które inspektorat wysłał do trzech oferentów (Airbus, Leonardo i Lockheed Martin) z dokładnym opisem tego, co powinna zawierać oferta. Ten dokument powstał w 2014 r. Ponad 200 stron liczył arkusz spełnienia warunków taktyczno-technicznych. W dokumentacji, do której Berczyński miał wgląd, był także szczegółowy opis przedmiotu zamówienia dla różnych typów śmigłowców. W postępowaniu chciano kupić m.in. śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych, dla sił specjalnych i ratownicze. Był też program sprawdzeń weryfikacyjnych, czyli opis tego, jak dokładnie miały wyglądać testy śmigłowca, do których ostatecznie dopuszczono jedynie caracale.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.