Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Berczyński sprawdzał śmigłowce

20 kwietnia 2017

Oświadczenie MON nie mówi całej prawdy. Ekspert miał dostęp do dokumentów dotyczących tej sprawy

 "To ja wykończyłem caracale" - te słowa dr. Wacława Berczyńskiego, przewodniczącego podkomisji smoleńskiej, wypowiedziane w wywiadzie udzielonym DGP przed świętami, wywołały olbrzymie poruszenie w mediach i doczekały się szybkiej reakcji resortu obrony. "Rezygnacja z kontraktu na śmigłowce Caracal nastąpiła na skutek niewywiązania się z zobowiązań offsetowych przez stronę francuską. Procedura offsetowa w postępowaniu na dostawę śmigłowców dla Sił Zbrojnych RP realizowana była przez ministra właściwego do spraw gospodarki (aktualnie Ministra Rozwoju i Finansów). Minister Gospodarki Zarządzeniem z dnia 22 grudnia 2014 r. powołał Zespół do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej związanej z dostawą śmigłowców dla SZ RP" - napisała w oświadczeniu mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzeczniczka MON. Dalej wyjaśnia, że "wypowiedź dr. Wacława Berczyńskiego nie ma żadnego związku z prowadzonymi i zakończonymi negocjacjami umowy offsetowej ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. Pan Wacław Berczyński nie był członkiem Zespołu do zbadania ofert offsetowych oraz przeprowadzenia negocjacji w celu zawarcia umowy offsetowej, nie wypowiadał się na ten temat, nie informował ministra obrony narodowej o swoim stanowisku i nie miał żadnych podstaw do wpływania na kształtowanie się decyzji Ministerstwa Rozwoju i Finansów".

Winny czy nie...

I faktycznie prawdą jest, że Wacław Berczyński nie był członkiem zespołu offsetowego i zapewne nie miał możliwości wpływania na ministra rozwoju. Nie zmienia to jednak faktu, że na przełomie lat 2015 i 2016 wystosował on prośbę do Inspektoratu Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej (jednostka prowadząca postępowanie na śmigłowce), by móc zapoznać się z wyżej wspomnianą dokumentacją. Dostał odpowiedź odmowną, ponieważ nie miał wymaganego poświadczenia dostępu do informacji, a postępowanie jest w dużej części zastrzeżone - np. szczegóły ofert stanowią tajemnicę przedsiębiorstw je składających. Po pewnym czasie dr Berczyński wrócił jednak do IU już z odpowiednim upoważnieniem (najpewniej ministra obrony), które pozwalało mu na wgląd w te dokumenty.

Problem w tym, że dokumentacja trwającego prawie cztery lata postępowania liczy nieco ponad 100 tys. stron. - By zbadać takie postępowanie, zespół 10 biegłych rewidentów musiałby poświęcić temu co najmniej kilka miesięcy - mówi nasz rozmówca znający kulisy tego postępowania. Gdy Berczyński zorientował się, jak obszerna jest dokumentacja, którą miałby badać, z pomysłu całościowego sprawdzania postępowania się wycofał. Jednak w kolejnych miesiącach co jakiś czas słał pisma z prośbą o wybrane dokumenty z postępowania i otrzymywał je do wglądu. Ślad w oficjalnym przepływie dokumentów musiał zatem zostać zachowany. Rzeczniczka MON twierdzi jednak, że Berczyński "nie informował ministra obrony o swoim stanowisku". Trudno to zweryfikować, ale warto pamiętać, że w wywiadzie dla DGP przewodniczący podkomisji smoleńskiej stwierdził, że ma z ministrem Macierewiczem relację przyjacielską.

...to się ustali...

Skierowaliśmy do resortu obrony pytania, czy i na jakiej podstawie prawnej Berczyński kontaktował się z Inspektoratem Uzbrojenia. Pracownicy Oddziału Mediów odesłali nas jednak do wcześniej opublikowanego oświadczenia. E-maila z prośbą o komentarz wysłaliśmy również do dr. Berczyńskiego. Do zamknięcia tego wydania DGP odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Tymczasem we wtorek przedstawiciele PO złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Berczyńskiego. - Sprawa wymaga zbadania przez prokuraturę. Jeśli faktycznie pan Berczyński miał dostęp do dokumentacji przetargowej, to jest to sprawa naprawdę dziwna, ponieważ nie jest on etatowym pracownikiem ministerstwa, tylko osobą z zewnątrz pracującą na umowę-zlecenie - komentuje Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej. - Być może wersja Berczyńskiego, że to on "wykończył" caracale, jest prawdziwa i to w fatalnym świetle stawia ministra Macierewicza i cały resort, bo podważa wiarygodność. Jest to ewidentne naruszenie zasad - dodaje polityk Platformy Obywatelskiej.

...choć losów przetargu nie zmienimy

Postępowanie na śmigłowce wielozadaniowe ogłoszono w 2012 r. Na początku miało ich być 26, później 70, wreszcie 50. Udział brało trzech wykonawców: Airbus, PZL Mielec (obecnie należący do koncernu Lockheed Martin) oraz PZL-Świdnik (Leonardo). Po kolejnych perypetiach i przekładaniu terminu ofert pod koniec 2014 r. złożono oferty odpowiednio na caracale, blackhawki i AW 149. W kwietniu 2015 r. prezydent Komorowski ogłosił, że do testów przejdzie tylko caracal. Pozostali dwaj oferenci nie spełnili wymagań formalnych. Testy wypadły pomyślnie i francuski koncern zakończył negocjacje z resortem obrony latem 2015 r. By jednak umowa była wiążąca, sukcesem musiały się zakończyć również negocjacje offsetu (zakupu technologii) pomiędzy Airbusem i Ministerstwem Gospodarki, a po zmianie nazwy - Ministerstwem Rozwoju. One w dużej mierze toczyły się już za rządu PiS, gdy ministrem obrony został Antoni Macierewicz. Negocjacje offsetowe zakończono w październiku 2016 r. niepowodzeniem i postępowanie unieważniono.

W lutym 2017 r. ogłoszono dwa nowe postępowania - na osiem sztuk śmigłowców dla sił specjalnych i cztery morskie. Bardzo optymistyczny wariant zakłada podpisanie umów pod koniec roku i pierwsze dostawy w 2018 r.

Słał pisma z prośbą o poszczególne dokumenty i je dostawał

@RY1@i02/2017/077/i02.2017.077.00000030a.101(c).jpg@RY2@

fot. Andrzej Iwańczuk/Reporter

dr Wacław Berczyński, przewodniczący podkomisji smoleńskiej

@RY1@i02/2017/077/i02.2017.077.00000030a.102(c).jpg@RY2@

fot. Tomasz Paczos/Fotonova/East News

Antoni Macierewicz, szef MON

Maciej Miłosz

maciej.milosz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.