MON eliminuje konkurencję PGZ
W żadnym przetargu zagranicznym, gdzie spotykamy firmy z Izraela, USA czy Rosji, nie spotkaliśmy jeszcze Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mówi prezes WB Electronics Piotr Wojciechowski
fot. materiały prasowe
Piotr Wojciechowski, prezes WB Electronics
Grupa WB specjalizuje się w produkcji bezzałogowców. Ale pod koniec 2018 r. MON za 800 mln zł zamówiło tego typu statki w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Nie żal panu takiego zlecenia?
Projekt Orlik został podpisany z pominięciem możliwości pozyskania oferty od spółki WB Electronics. Gdybyśmy przegrali w otwartym postępowaniu cenowo czy technicznie, to można by powiedzieć, że nie żal. To byłaby po prostu przegrana. Ale mamy do czynienia z sytuacją, w której Ministerstwo Obrony Narodowej, mimo naszych wielokrotnych próśb, nie dopuściło nas do złożenia oferty w postępowaniu. I dlatego jest żal. Argumentacja MON o odmowie mówi, że nie chodzi o przesłanki przedmiotowe, ale podmiotowe.
Co to znaczy?
Ja tego nie rozumiem. Dostaliśmy odpowiedź z resortu, że uzasadnienie decyzji podmiotowej nie może nam być przekazane, bo jest niejawne. Na naszą argumentację, że mamy kancelarię niejawną i wszelkie środki do przetwarzania tego typu informacji, dostaliśmy odpowiedź, że mimo wszystko uzasadnienia tej decyzji nie można nam udostępnić.
Jak pan wyjaśni to, że polski podmiot, w którym Skarb Państwa ma udziały, nie zostaje dopuszczony do postępowania organizowanego przez polskie Ministerstwo Obrony?
Gdybyśmy kontynuowali postępowanie, które rozpoczęto w 2014 r. i zakończono w 2016 r. przed ostatnim etapem złożenia oferty końcowej, to być może złożylibyśmy ofertę konkurencyjną i byśmy wygrali. Według naszych analiz nasza cena byłaby niższa niż te 800 mln zł. Ta cena jest szokująca. Średni koszt płatowca to 20 mln zł. Nasze płatowce systemu Łoś można kupić za kilka milionów złotych. Nie znamy nowych wymagań, ale nie wydaje mi się, by zmieniły się aż tak, by uzasadnić taką różnicę w cenie.
Trudno to zweryfikować.
Trudno zgadnąć, jaki byłby wynik postępowania. Ale powtarzam: my nawet nie zostaliśmy do niego dopuszczeni. Warto też zauważyć, że w tamtym postępowaniu data dostawy była ustanowiona na rok 2017. Dziś mowa o roku 2022. My byliśmy w stanie dostarczyć system bezzałogowy klasy taktycznej o nazwie Orlik w 2017 r.
Nie zostaliście też dopuszczeni do przetargu na BMS, system dowodzenia na polu walki. Pytaliście, dlaczego?
Tak. I również powiedziano nam, że nie możemy zobaczyć uzasadnienia. Można opowiadać różne historie o tym, że w trakcie kryzysu czy wojny my nie będziemy gwarantować dostaw, ale to bzdura. Po pierwsze, Grupa WB podlega pod program mobilizacji gospodarki, a po drugie, spółka podlega militaryzacji, czyli w czasie ”W„ przechodzi pod zarząd MON i staje się jednostką wojskową. Tak więc nie bardzo rozumiem, w jaki sposób moglibyśmy nie zabezpieczać dostaw.
Niektórzy formułują zarzuty, że roi się u was od byłych agentów i polityków.
Założyciele firmy są inżynierami, których całe zawodowe życie to rozwój technologii, a nie polityka. Więcej niejasności jest, jak słyszymy, w spółkach Skarbu Państwa, co pokazują liczne afery i zatrzymania w ostatnim czasie, choćby właśnie byłych pracowników PGZ. U nas takich afer ani zatrzymań nie było.
Nie zostaliście dopuszczeni do złożenia ofert na systemy Orlik i BMS. Teraz trwa postępowanie na bezzałogowce ‒ system Wizjer. Składacie ofertę?
Ministerstwo Obrony Narodowej również nie przewiduje takiej możliwości. Wizjer to system klasy mini, taki jak nasz FlyEye. Wojsko Polskie ma już 22 takie zestawy, kilka mają również inne polskie instytucje zajmujące się bezpieczeństwem. W tym postępowaniu MON skazuje użytkowników znów tylko na ofertę Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Ale czemu MON nie chce, byście chociaż złożyli ofertę?
Systemy FlyEye bardzo dobrze sprawdzają się na Ukrainie, skutecznie walczą przeciwko rosyjskim separatystom. Żaden z nich nie został przechwycony ani zestrzelony. Być może jakieś siły są zainteresowane tym, by więcej tego sprzętu, który tak dobrze sprawdza się w warunkach wojny, nie znalazło się w Wojsku Polskim.
To nie brzmi poważnie, raczej jak jakaś teoria spiskowa.
Ale może czasem warto pospekulować. Postępowanie skierowane wyłącznie do PGZ nie służy bezpieczeństwu państwa, a eliminacji konkurencji dla PGZ, której w otwartym przetargu by nie pokonała.
Cytuję MON: ”Podpisanie umowy to rezultat podjęcia w 2016 r. decyzji o budowie przez PGZ kompetencji w zakresie projektowania i produkcji Bezzałogowych Statków Powietrznych„. Wydaje się, że to ma sens.
O ile jesteśmy na tyle bogatym krajem, by kupować sprzęt niesłychanie drogi i co więcej, gdy tego typu kompetencje są już w polskim przemyśle. Jest zespół, który produkuje, wymyśla, serwisuje bezzałogowce i szkoli w tej dziedzinie Wojsko Polskie od 10 lat. Taki zespół działa w ramach Grupy WB. Zakup Wizjera w aktualnie prowadzonym postępowaniu i przy ofercie PGZ opartej na kopii lub licencji Orbitera, izraelskiej firmy Aeronautics, nie jest działaniem na rzecz zbudowania potencjału w Polsce, a tylko działaniem lobbystycznym w celu eliminacji z rynku Grupy WB, która dla izraelskich dostawców jest konkurentem na całym świecie. Jako prezes podmiotu, w którym 25 proc. udziałów ma Polski Fundusz Rozwoju i obywatel Polski, nie mogę spokojnie przyglądać się takim działaniom ‒ na szkodę polskiego przemysłu, Skarbu Państwa i Sił Zbrojnych RP.
Na marginesie takie samo uzasadnienie, jak pan przytoczył, zastosowano w decyzji o produkcji przez PGZ jednorękich bandytów ze znanym skutkiem. Z grafenem zdaje się skończyło się podobnie. A więc nie wystarczy, że PGZ coś zadeklaruje, bo bez doświadczenia i kompetencji możemy tylko marnować publiczne środki bez żadnej gwarancji, że ktoś te kompetencje zbuduje.
A to nie jest tak, że pan po prostu chce zdławić raczkującą jeszcze konkurencję w zarodku?
Patrząc na wysoką cenę, jaką proponuje PGZ, to nie jest to konkurencja. Poza tym zapraszam do badań porównawczych, do których nikt poza nami się nie kwapi. Dodam też, że w żadnym przetargu zagranicznym, gdzie spotykamy firmy z Izraela, USA czy Rosji, nie spotkaliśmy jeszcze PGZ. Dlatego stale zadaję sobie pytanie, czego brakuje Grupie WB, aby mogła złożyć konkurencyjną ofertę w postępowaniu Orlik, Wizjer czy BMS. Grupa WB udowadnia od lat swoje kompetencje, przedstawi międzynarodowe referencje, dobre technicznie rozwiązania i solidną sytuację ekonomiczną. Nie potrafię zaakceptować faktu, że większe znaczenie w oczach decydentów mają odpowiednio umocowani lobbyści, którzy tak potrafią namieszać w głowach polityków, aby ci administracyjnie wykluczyli polski podmiot z możliwości złożenia oferty i w rezultacie za pośrednictwem PGZ sprzedają do MON jakiś wyrób prawie trzy razy drożej.
W przypadku projektu Wizjer sprawa jest dużo bardziej złożona ‒ tu cały pomysł programu jest wadliwy. Jaki jest cel opracowywania systemu o ewidentnie mniejszych niż FlyEye możliwościach, tak czy inaczej inspirowanego rozwiązaniami z Izraela, prowadzenia badań przez kilka kolejnych lat, kiedy na uzbrojeniu Wojska Polskiego znajdują się systemy FlyEye?
W moim przekonaniu jest to manipulacja kilku osób, które w celu zaspokojenia swoich ambicji, nie zważając na interes kraju, chcą po prostu sobie zarobić przez pobieranie dobrej pensji w PGZ i w tym celu zwodziły decydentów w PGZ i MON, że konieczne jest budowanie od początku kompetencji w budowie bezzałogowców, mimo że taki producent o udokumentowanych kompetencjach już w kraju jest.
Takie prowadzenie projektu Wizjer jest wobec polskiego podatnika działaniem karygodnym, jest brakiem szacunku dla wysiłku setek osób, które pracują w Grupie WB i wykonują bardzo dobrze swoją pracę, budując systemy, które są eksportowane i używane w Polsce i wielu krajach świata. Mam czasem takie odczucie, że celem decyzji o eliminacji tych zespołów z programów Orlik i Wizjer jest zniszczenie tych osiągnięć, a realny interes w tym mają ośrodki zagraniczne. ©℗
Rozmawiał Maciej Miłosz
Cała rozmowa na dziennik.pl, gazetaprawna.pl, forsal.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu