Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Karuzela do oszukiwania firm i ZUS-u

30 czerwca 2018

Akta sprawy, którą zajmuje się prokuratura we Wrocławiu, puchną w zastraszającym tempie

Przedsiębiorcy z setkami tysięcy złotych zaległości w ZUS. Pracownicy bez składek emerytalnych. I Zdzisław K., który ucieka z Polski przed zarzutami prokuratorskimi. Taki jest finał przekrętu niderlandzkiego. Jego twórca żerował na pracodawcach tnących w firmach koszty. I ich wierze, że wszyscy mogą zyskać na obniżaniu zobowiązań wobec ZUS.

- Sam mam kilkunastu klientów, w stosunku do których toczy się ponad 100 postępowań o zapłatę zaległego ZUS. Łącznie zgłosiło się do mnie jakieś 50 firm o pomoc i radę, bo dały się oszukać Centrum Niderlandzkiemu, Royal lub K.U.K. - zdradza DGP mecenas Paweł Bujko z Olsztyna. - Mówimy tylko o części przedsiębiorstw, z okolic Olsztyna - dodaje.

- Pomagam trzem firmom, które z tymi agencjami podpisały umowy na outsourcing 60 pracowników. Grozi im zapłata setek tysięcy złotych zaległych składek ZUS - komentuje mecenas Monika Gładoch, ekspert od prawa pracy z Warszawy. - Co chwilę kontaktuje się ze mną kolejny prawnik reprezentujący firmy, które także padły ofiarami tego procederu - dodaje prawniczka.

Kancelaria mecenasa Bujki przed kilkoma miesiącami uruchomiła blog i fanpage na Facebooku "Pracodawcy i pracownicy poszkodowani przez Royal Sp. z o.o. i K.U.K.-E.F.I.". Za jego pomocą stara się zbadać skalę oszustwa.

Okazało się, że obok problemu zaległych składek jest jeszcze jeden. Pracodawcy, przekazując swoich pracowników do tych agencji, przekazywali także ich dokumentację pracowniczą, w tym świadectwa pracy.

- Kiedy te agencje ogłaszały upadłość lub gdy przedsiębiorcy odkrywali ich oszustwo i zrywali umowy, dokumentacja do firm nie wracała. Tysiące ludzi mają problem z odzyskaniem świadectw pracy - opowiada mecenas Bujko.

Łącznie, jak ocenia wrocławska prokuratura, sprawa dotyczy dziś prawie 500 firm, które do oszukańczych agencji przekazały blisko 25 tys. pracowników, za których nie odprowadzono 60 mln zł składek (ta suma może wzrosnąć do 120 mln).

Ofiarą procederu była m.in. huta szkła w Tarnowcu. Sprawę opisywał dwa lata temu portal Krosno24.pl. Firma, która nabawiła się kłopotów finansowych z powodu podwyżek cen gazu, by zaoszczędzić, podpisała umowę ze spółką Royal. Swoich 140 pracowników przekierowała do tej agencji, licząc na sporo niższe koszty pracy. Pracownicy pieniądze dostali w terminie tylko w pierwszym miesiącu. Potem zaczęły narastać zaległości, więc huta umowę zerwała, ale i tak stanęła na skraju upadłości. Wokół Royal zrobiło się zamieszanie.

Agencja ogłosiła upadłość i została przejęta przez strategicznego inwestora K.U.K.-E.F.I. Wokół sklonowanej agencji w styczniu 2013 r. też zrobiło się głośno, a prasa lokalna pisała o problemach z przelewami do ZUS. Na podobnej zasadzie działało równolegle Centrum Niderlandzkie, powiązane z K.U.K.-E.F.I. Prokuratura na razie nie wie, do kiedy kręcił się agencyjny biznes. Najpewniej ostatnie umowy dotyczące przeniesienia pracowników podpisano w marcu 2013 r. Wówczas próbowano założyć czwartą wersję Royala. Tym razem nieskutecznie. Rozpoczęła się za to kolejna odsłona sprawy. ZUS zaczął się domagać zaległych składek. Od firm, które padły ofiarą oszustów.

W sądach w całej Polsce toczą się setki spraw. Zapadł też wyrok w drugiej instancji. Dotyczy małej firmy gastronomicznej z Olsztyna. Zgodnie z nim mimo oszustwa i tak zaległe składki musi pokryć pracodawca. Grozi mu bankructwo.

- W podobnej sytuacji może być więcej firm. Szczególnie wówczas, gdy przyjdzie im zapłacić setki tysięcy czy może nawet miliony złotych zaległych składek ZUS - ocenia prokurator Piotr Kaliciński z wrocławskiej prokuratury.

Strategicznym udziałowcem wszystkich agencji jest, jak wynika z prokuratorskiego śledztwa, ta sama zarejestrowana w Niemczech spółka K.U.K.-E.F.I. International. Jej prezesem jest Zdzisław K., który jak opisywała wrocławska "Gazeta Wyborcza", w latach 80. był funkcjonariuszem SB podejrzanym o pobicie działacza opozycji. Potem wsławił się jako "król europalet", bo stworzył jedną z największych firm transportowych na Dolnym Śląsku.

Ogromnego kredytu zaciągniętego na początku lat 90. na zakup ciężarówek i chłodni nie spłacił. Wtedy po raz pierwszy zadarł z wymiarem sprawiedliwości - prokuratura postawiła mu zarzuty wyłudzeń kolejnych bankowych pożyczek. Na kilka lat zaszył się w Niemczech, by powrócić po 2000 r. do Polski z patentem na nowy biznes.

Zgodnie z KRS Centrum Niederlandzkie zarejestrowane było we Wrocławiu od 2002 r. W rzeczywistości zaczęło działać w 2004 r. Jako pierwsze zaczęło oferować swoje usługi. Upadłość ogłosiło w 2012 r. W jego miejsce uruchomiono zarejestrowane także we Wrocławiu Royal. A niedługo potem w Olsztynie pojawiła się spółka K.U.K. z tym samym składem właścicielskim.

Oszukani przedsiębiorcy największy żal mają do ZUS. Że nie zawiadamiał ich wcześniej o braku składek. Szczególnie że w niektórych przypadkach sami pracownicy pytali o swój stan ubezpieczenia i otrzymywali uspokajające odpowiedzi, że "są prawidłowo zgłoszeni do ubezpieczenia". Nam ZUS tłumaczy, że właściwie pracodawcy są sami sobie winni, bo "powinni mieć na uwadze możliwość wystąpienia dla pracodawcy i pracowników negatywnych następstw zawierania umów, które nie spełniają wszystkich warunków określonych w kodeksie pracy".

@RY1@i02/2014/136/i02.2014.136.00000020b.802.jpg@RY2@

Na jakiej zasadzie Centrum Niderlandzkie oferowało firmom Niderlandy

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.