ZNP wychodzi na ulice. Co z tego... i tak formalnie nie jest w sporze z rządem
Na 31 marca Związek Nauczycielstwa Polskiego zapowiedział strajk generalny skierowany przeciwko reformie systemu edukacji. Zdaniem wielu taki protest nie ma obecnie większego sensu. Przepisy dotyczące reformy już powoli wchodzą w życie, więc strajk można uznać za spóźniony - to po pierwsze. Po drugie, protestować będzie zapewne mniej niż jedna trzecia ogółu nauczycieli (tyle bowiem zrzesza ZNP, a na pewno nie wszyscy wezmą udział w akcji strajkowej). I po trzecie - może najważniejsze - pedagodzy nie bardzo mają do kogo adresować postulaty zgłaszane w ramach protestu. Przepisy nie pozwalają im bowiem - jako pracownikom zatrudnionym w sferze publicznej - na wchodzenie w spór zbiorowy z rządem czy samorządem, a więc decydentem w kwestiach zatrudnieniowo-płacowych. Oficjalnie spierać można się bowiem tylko z pracodawcą, czyli np. szkołą czy szpitalem - jednostką organizacyjną reprezentowaną przez dyrektora.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.