Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kup auto na benzynę. Zaoszczędzisz

27 czerwca 2018

Dzisiaj zakup nowoczesnego benzyniaka może być bardziej opłacalny niż ropniaka. Nawet dla firmy

Fachowo zabieg ten nazywa się downsizingiem i polega na wyciśnięciu możliwie najwyższej mocy z jednostki o jak najmniejszej pojemności i liczbie cylindrów. Pod maskami samochodów kryją się zatem czasami wręcz mikroskopijne motory, za to dokłada do nich turbosprężarki czy modyfikuje niektóre rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu z technicznego punktu widzenia wydawały się niemodyfikowalne.

W zasadzie nie ma już koncernu, który by nie uległ modzie na downsizing, albo który przynajmniej nie przygotował już do wypuszczenia swojej pierwszej jednostki tego typu. Wyścig trwa. A gdy ścigają się koncerny motoryzacyjne wydające wspólnie na badania i rozwój kilkanaście miliardów dolarów rocznie, można liczyć na ciekawe rekordy.

Mistrzem miniaturyzacji został Fiat, który w zaledwie dwucylindrowym silniku o pojemności 0,9 litra "upchał" aż 85 koni mechanicznych. Motor TwinAir montowany jest w modelach marki powstających w Tychach - kultowej już "pięćsetce" oraz w Lancii Ypsilon. Kuluary tyskiej fabryki już huczą od plotek, że inżynierom udało się wycisnąć z maleńkiego silniczka dodatkowe 25 koni. 110-konna Lancia Ypsilon spalać ma nieco ponad 5 litrów benzyny w mieście.

Inny rekord - liczby koni przypadających na każdy litr pojemności silnika, należy do trio: Citroena DS4, Peugeota 308 GTI oraz Mini. Pod maskami ich aut może pracować ten sam, opracowany wspólnie przez francuski koncern PSA (Peugeot i Citroen) oraz BMW (należy do niego Mini) motor 1,6 THP. W autach znad Loary ma 200 koni mechanicznych, ale Mini bez większego wysiłku wycisnęło z niego jeszcze kilkanaście dodatkowych koni. Mini John Cooper Works jest wielkości buta, a ma moc, jaką jeszcze dekadę temu charakteryzowały się auta o dwukrotnie większej pojemności i z sześcioma cylindrami.

Ostatnim rekordzistą, o jakim wypada wspomnieć, jest Skoda Superb. Nie ma sobie równych, biorąc pod uwagę relację długości nadwozia do wielkości silnika. Niemal pięciometrową limuzynę napędzać może zaledwie 1,4-litrowy motorek oznaczony symbolem TSI o mocy 125 KM.

Zaprezentowana w 2007 roku przez grupę Volkswagena jednostka TSI zapoczątkowała masowy downsizing. Volkswagen wymyślił ją jako alternatywę dla coraz kosztowniejszych w zakupie i w utrzymaniu diesli. Obiecał klientom zużycie paliwa typowe dla jednostki 1,4, ale moc i osiągi charakterystyczne dla samochodów ze znacznie większymi motorami.

Nowoczesne jednostki benzynowe zużywają o zaledwie 20 - 30 proc. więcej paliwa niż porównywalne pod względem osiągów diesle. Jednak równocześnie są zdecydowanie tańsze w zakupie niż one. Dodatkowo na ich korzyść przemawia to, że ON od kilku tygodni jest droższy niż tradycyjna bezołowiówka i eksperci przewidują, że tak zostanie już na zawsze. Wszystko to sprawia, że to już nie diesel jest alternatywą dla benzyny, lecz właśnie silnik benzynowy dla diesla. Inwestycja w auto napędzane nowoczesnym benzyniakiem może okazać się lepszym wyborem nawet dla niektórych firm. Szczególnie tych, które wymieniają flotę co 2-3 lata, a autami przejeżdżają nie więcej niż 30 tys. km rocznie.

Weźmy za przykład jedno z najpopularniejszych aut w Polsce - Skodę Octavię. W wersji z silnikiem diesla 1,6 TDI o mocy 105 koni auto kosztuje 72,5 tys. zł i spala średnio 4,5 l oleju napędowego. W ofercie czeskiej marki jest jednak także Octavia z nowoczesnym silnikiem benzynowym 1,2 TSI. Również ma 105 koni, spala średnio 5,7 l benzyny, ale kosztuje niemal 12 tys. zł mniej niż diesel! Biorąc pod uwagę to, że olej napędowy jest droższy od benzyny średnio o 15 groszy, to zakup diesla w tym przypadku zwróci się dopiero po przejechaniu około 200 tys. kilometrów. I to licząc wyłącznie zużycie i ceny paliwa. W rzeczywistości uwzględnić należy także koszty ubezpieczenia i serwisu, które w przypadku benzynowej Octavii będą znacząco niższe.

Oczywiście dokładne różnice w kosztach, jak również opłacalność kupowania diesla, zależą od konkretnego modelu auta, jego wersji i tego, jak długo ma służyć. Jedno jest najważniejsze: koszty należy dobrze policzyć przed zakupem auta, a nie po fakcie.

@RY1@i02/2011/247/i02.2011.247.13000030f.101.jpg@RY2@

Lepszy diesel czy nowoczesny silnik benzynowy?

Łukasz Bąk

lukasz.bak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.