Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Telewizyjny monopol spółdzielczy

2 lipca 2018

Miliona zŁotych zażądała spółdzielnia mieszkaniowa w Leżajsku za wejście na jej teren nowego operatora kablowego. Ta sprawa nie jest wyjątkiem. Firmy coraz częściej skarżą się na właścicieli budynków, że blokują konkurencję

Zarządy spółdzielni mieszkaniowych utrudniają mieszkańcom swobodny wybór dostawców stacjonarnego internetu i telewizji kablowej.

Zjawisko narasta, o czym świadczą dane Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Tylko w tym roku urząd zakończył trzy postępowania, trzy są w toku. Trwa też siedem postępowań wyjaśniających. Bilans zeszłego roku: osiem decyzji stwierdzających nadużywanie przez spółdzielnie pozycji monopolistycznej.

- Problemy ze spółdzielniami, ale także wspólnotami mieszkaniowymi czy deweloperami operatorzy mają od lat. Często zarabiają one na prowadzeniu własnych telewizji kablowych czy sieci internetowych i nie chcą wpuszczać konkurencji - przyznaje mecenas Jakub Woźny reprezentujący operatorów telewizji kablowych zrzeszonych w Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej.

Problem miała rozwiązać ustawa o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, która weszła w życie w lipcu zeszłego roku. Zobowiązuje właściciela lub zarządcę do zapewnienia operatorom telekomunikacyjnym dostępu do nieruchomości. Jak się okazuje, jest martwa. - W dalszym ciągu zarządy nieruchomości, a w szczególności spółdzielnie mieszkaniowe, odmawiają operatorom dostępu do budynków. Najczęściej powołują się na konieczność uzyskiwania zgody wszystkich właścicieli lokali lub żądają opłat za ewentualne zniszczenia przy zakładaniu światłowodów - przyznaje mecenas Łukasz Bazański z kancelarii itB Legal.

Zdarza się, że spółdzielnie chcą odstraszyć sieci kablowe np. wysokimi opłatami za wejście na ich teren. Niektóre otwarcie się do tego przyznają. - Dostaliśmy pismo od jakiejś telewizji kablowej o udostępnienie jej naszych budynków w celu świadczenia usług. Odpisaliśmy, że za ewentualne zniszczenia domów chcemy opłatę w wysokości miliona złotych - mówi Antoni Sałek, prezes spółdzielni mieszkaniowej w Leżajsku. Firma nie odpowiedziała na jego propozycję, tylko od razu poskarżyła się do UOKiK.

- Żądanie od nas miliona złotych za to, że chcieliśmy mieszkańcom zaoferować większy wybór telewizji i internetu to jakieś nieporozumienie - mówi Wacław Słychan, właściciel Pro-Video-Studio-Life, które chciało wejść na teren spółdzielni. Sam mieszka na jej terenie i nie może korzystać z usług własnej firmy. - To po prostu monopol i uniemożliwianie konkurencji - twierdzi. Zgadza się z nim UOKiK. Kilka dni temu ukarał spółdzielnię w Leżajsku karą 23 tys. złotych.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.