Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Klimat i środowisko

Zbyt wolno budujemy oczyszczalnie ścieków

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wszystkie kraje UE zobowiązane są do poprawienia stanu wód do 2015 roku. Polsce się to nie uda w terminie - brakuje sprawnych oczyszczalni i kontroli zanieczyszczeń z rolnictwa.

Kraje Unii Europejskiej muszą osiągnąć dobry stan wszystkich wód do 2015 roku - wynika to z Ramowej Dyrektywy Wodnej z 2000 roku Polska nie ma na to szans.

- Ponieważ już dziś wiadomo, że nie uda się zrealizować m.in. części zamierzeń ujętych w Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków Komunalnych, to wiadomo również, że nie uda się uzyskać dobrego stanu wód już w 2015 roku - mówi Adam Zakrzewski, ekspert z Fundacji Ekofundusz.

W cztery lata nie damy rady dojść do stanu, gdy wszystkie ścieki, które wymagają oczyszczenia, faktycznie zostaną poddane temu procesowi.

- Należy nawet wątpić, by w tym terminie w pełni zaczął pracować system oczyszczania ścieków dla stolicy - mówi Witold Lenart z Uniwersytetu Warszawskiego.

Podkreśla, że problem dotyczy nie tylko ścieków miejskich.

- Narasta problem ścieków pochodzenia rolniczego - mówi Przemysław Nawrocki z WWF Polska.

- Nie ma szans na usunięcie złego stanu indywidualnych ujęć wód na terenach wiejskich w centralnej i wschodniej Polsce - dodaje Witold Lenart.

W jego opinii nadal nierozwiązany jest problem zrzutu wód kopalnianych oraz kwestia ochrony znacznej części jezior przed niekontrolowanymi zrzutami ścieków.

- Zasadniczą przeszkodą jest zapaść systemu planowania przestrzennego - tłumaczy Witold Lenart.

Dlaczego sytuacja jest tak dramatycznie zła? Część ekspertów ocenia, że za wolno zabraliśmy się do prac z tym związanych, a przez to wzrosły koszty.

- Naszym głównym problemem jest jak zwykle brak czasu oraz ograniczone możliwości finansowe - mówi Adam Zakrzewski.

- W Polsce nadal nie do pokonania są również zawiłości kompetencyjne między podmiotami zarządzającymi przestrzenią, w tym także wodami - tłumaczy Witold Lenart.

Adam Zakrzewski dodaje, że niektóre działania wymagają też uzgodnień międzynarodowych.

- Jakość niemałej części wód powierzchniowych w dorzeczu Wisły zależy od działań na terenie Ukrainy i Białorusi - mówi Adam Zakrzewski.

Katarzyna Przybyła

katarzyna.przybyla@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.