Będą podwyżki cen energii
Nawet jeśli w tym roku URE nie zgodzi się na wyższe taryfy za gaz i prąd, to od stycznia jesteśmy na nie skazani.
Do Urzędu Regulacji Energetyki wpłynęło pięć wniosków o podwyżkę cen. Zwiększenia o 10 proc. stawek za gaz domaga się PGNiG, a RWE, Vattenfall, Enea, EnergaPro i Enion, czyli najwięksi dostawcy energii elektrycznej do naszych domów, wnioskują o kilkunastoprocentowe korekty cen.
Roszczenia spółki uzasadniają m.in. spadkiem sprzedaży w drugim kwartale br., który spowodowany jest ograniczeniem zużycia energii przez borykające się ze spowolniem gospodarczym firmy.
- Na razie sprawdzamy zasadność tych wniosków - mówi Tomasz Kowalak, szef departamentu taryf URE. - Decyzja zapadnie w ciągu najbliższych miesięcy.
Urząd jest ostrożny, jeśli chodzi o podnoszenie cen. W czerwcu br. odmówił domagającym się podwyżek Enionowi oraz RWE Stoen. A pod koniec ub.r. prezes URE Maciej Swora zgodził się podnieść ceny energii dla gospodarstw domowych tylko o 9 proc., choć firmy naciskały na 20 proc.
- W tym roku podwyżek raczej nie będzie, ale od stycznia zmiana taryf jest pewna - mówi dr Piotr Zajdel, ekspert do spraw energetyki w Instytucie Sobieskiego.
Sposobem na zmiękczenie URE mogą być zapowiedziane przez koncerny węglowe podwyżki cen węgla średnio o 15 proc. Taką korektę rozpatrują już m.in. kopalnia Bogdanka, Kompania Węglowa, a także Katowicki Holding Węglowy. Odbiorcy węgla nie mogą liczyć na tańszy węgiel z importu, bo na świecie surowiec drożeje: w kwietniu tona węgla kosztowała 7 dolarów, w maju - 89, a w sierpniu - już 92 dolary.
Niewykluczone są również podwyżki cen gazu. Wczoraj prezes Gazpromu Aleksiej Miller zapowiedział, że w 2011 r. surowiec może zdrożeć nawet o 100 proc., co sprawi, że PGNiG będzie płaciło za 1000 m sześc. ok. 600 - 800 dolarów (dziś ok. 330 - 350 dol.).
Do tego dochodzą od dawna zapowiadane i niezbędne inwestycje sektora. Zgodnie z rządowym programem rozwoju energetyki do 2020 roku polskie spółki muszą wyłożyć na budowę nowych elektrowni, bloków energetycznych, linii przesyłowych ok. 200 mld zł. Już w tym roku spółki chcą wydać na rozwój i unowocześnienie co najmniej 20 mld zł.
Jeśli inwestycje nie będą realizowane zgodnie z planem, to już w 2012 r. polskiej gospodarce zacznie brakować prądu. Zapotrzebowanie na energię rośnie w tempie 3 - 5 proc. i według resortu gospodarki ma do 2030 roku skoczyć z poziomu ok. 151 do ok. 217 kilowatogodzin.
Ewa Wesołowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu