Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Coraz mniej gazu

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Gazprom zastawił na nas pułapkę: sprzedaje nam teraz więcej gazu, by pod koniec roku zakręcić kurek. Negocjacje w sprawie nowego kontraktu stoją w miejscu

Negocjacje gazowe z Moskwą miały ruszyć w przyszłym tygodniu. Nic z tego, rosyjski Gazprom nie odpowiada na monity Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Nie wiadomo nawet, czy rozmowy rozpoczną się za kilka miesięcy.

Polska ma do załatwienia z Rosją poważny interes: do tej pory nie podpisaliśmy aneksu do kontraktu jamalskiego gwarantującego nam dostawy 10,3 mld m sześc. gazu rocznie.

Dlaczego? Polska nie dogadała się w sprawie pieniędzy za tranzyt surowca. Według wyliczeń Warszawy Gazprom jest nam winien za 2006 r. 87 mln dol. Jednak jak dowiedział się DGP, gra idzie o większe pieniądze. - Biorąc pod uwagę roszczenia za lata 2007 - 2009, suma sporna wynosi prawie 350 mln dol. - mówi Janusz Kowalski z Kancelarii Prezydenta. Gazprom nie chce oddać tych pieniędzy, a Polska nie ma zamiaru z nich zrezygnować. Negocjacje utknęły w martwym punkcie.

Sytuacja staje się napięta. Gazu od stycznia 2009 r. ledwo nam wystarcza. Obowiązujący kontrakt jamalski skonstruowany jest w ten sposób, że od 2010 r. nie będziemy mogli - tak jak dotychczas - o 10 proc. zwiększać ilości surowca. W efekcie w 2010 r. możemy dostać go prawie 1 mld m sześc. mniej.

Na razie przed katastrofą ratuje nas... Gazprom, który zwiększył od 1 stycznia dostawy o 10 mln m sześc. dziennie. Polacy w postępowaniu Rosjan wietrzą podstęp. - Gaz pochodzi z puli, którą mieliśmy zakontraktowaną na cały ten rok. Oznacza to, że w drugiej połowie 2010 r. Gazprom zmniejszy dostawy - mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.

Z tego powodu możemy mieć problemy z zapełnieniem magazynów na następną zimę. Tym bardziej że zapasy - ze względu na mrozy - już teraz topnieją w oczach. Może być jeszcze gorzej, gdyby minister gospodarki zezwolił na korzystanie z rezerw strategicznych. Decyzję w tej sprawie ma ogłosić dzisiaj.

Eksperci przyznają, że problem jest poważny. - Kwestię rezerw trzeba poddać dokładnej analizie - mówi Piotr Syryczyński z firmy konsultingowej Atkins.

Grzegorz Pytel, ekspert Instytutu Sobieskiego, uważa, że odblokowanie rezerw byłoby błędem. Gazprom może wykorzystać to w negocjacjach. Już teraz - odwlekając negocjacje i zwiększając dostawy -osłabia naszą pozycję. - Chce postawić nas pod ścianą i przedstawić jeszcze trudniejsze warunki - mówi Pytel.

W najczarniejszym scenariuszu sytuacja pod koniec roku może być dramatyczna: gaz przestałby płynąć do większości przedsiębiorstw. Klienci indywidualni nie są raczej zagrożeni, chociażby dlatego że własnych złóż wydobywamy rocznie ponad 4 mld m sześc. gazu.

@RY1@i02/2010/005/i02.2010.005.000.001a.101.jpg@RY2@

Polska gospodarka potrzebuje gazu

Michał Duszczyk

michal.duszczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.