Teksańczyk, któremu obrzydła ropa naftowa
Thomas Boone Pickens postawił na energię odnawialną. Sam buduje największą farmę wiatrową świata, a rząd zachęca do stworzenia ciągnącego się przez cały kraj ogromnego korytarza wiatrowego
To najgłupsza rzecz, jaką robi Ameryka. Kupujemy ropę na Bliskim Wschodzie, finansując terrorystów, z którymi walczymy - Thomas Boone Pickens lubi mówić prawdę prosto w oczy. Teksańczyk, który dorobił się na czarnym złocie, od trzech lat prowadzi kampanię na rzecz uniezależnienia się Stanów Zjednoczonych od sprowadzanej z zagranicy ropy. Przyszłość widzi w energii odnawialnej - wietrze oraz promieniach słonecznych. Sporą część majątku już przeznaczył na urzeczywistnienie tej wizji.W pięciu hrabstwach Teksasu powstaje budowana przez niego największa na świecie farma wiatrowa, na której stanie docelowo 2,7 tys. turbin. Już ustawiono prawie 700, za które Pickens zapłacił z własnej kieszeni 300 mln dol. Całość inwestycji - która rocznie będzie produkować 4 MW energii elektrycznej, co przekłada się na prąd dla 1,5 mln domów - ma kosztować nawet 10 mld dol. Szuka więc partnerów, bo sam nie podoła kosztom budowy Mesa Power LP.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.