Łupki: rewizja Nadzwyczajna
W Polsce możliwości są dwie: albo jest się przeciwnikiem gazu łupkowego - czyli agentem Gazpromu, albo zwolennikiem nowej szansy - czyli niewolnikiem koncernów. Dlatego nie ma u nas o nim uczciwej debaty
Na tle Europy jesteśmy wyjątkiem. W żadnym kraju Unii inwestycje w poszukiwanie złóż gazu łupkowego nie poszły tak daleko. Nigdzie też strategiczne przyzwolenie rządu nie zostało podjęte tak błyskawicznie. We Francji prezydent Francois Hollande po długiej debacie w mediach podtrzymał w ubiegłym miesiącu stanowisko poprzednika i odmówił siedmiu międzynarodowym koncernom prawa do rozpoczęcia wierceń. Oficjalny powód: ochrona środowiska. W tym samym kierunku zmierza debata w drugim czołowym kraju Unii Europejskiej Niemczech. - Nie sądzę, by w przewidywalnej przyszłości rozpoczęły się u nas wiercenia gazu łupkowego - mówi DGP niemiecki ambasador w Warszawie Ruediger von Fritsch. Za Odrą przeciwnicy nowego surowca także szermują argumentem o możliwym zanieczyszczeniu wód gruntowych i innych szkodach dla środowiska. To stanowisko nie tylko Zielonych oraz SPD, lecz także znacznej części CDU.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.